Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 4 min 36 s

444 – Maciej Siembieda

Maciej Siembieda w swojej książce „444”, osnutej wokół „Chrztu Warneńczyka” i pojednania chrześcijaństwa z islamem, zbiera czytelnika w ciekawą podróż. Pierwszy tom cyklu z Jakubem Kanią to dobra lektura dla fanów Dana Browna. Będą zagadki i będą zbrodnie, a wszystko to w imię wyższych racji.

Przez wieki

Akcja powieści rozpoczyna się w czasach obecnych od wypadku z udziałem dziennikarza, który zainteresował się obrazem Jana Matejki – „Chrztem Warneńczyka”. Na początku, nawet biorąc pod uwagę sławę tego dzieła, nie bardzo wiadomo o co właściwie chodzi. Jakub Kania będzie próbował się tego dowiedzieć, przez co spotka kilka ciekawych osób i odbędzie kilka wycieczek.

Czytelnik natomiast będzie mieć znacznie szerszy obraz sytuacji, gdyż Siembieda nie ogranicza czasu akcji do współczesności. Najważniejsze wydarzenia z przeszłości, które łączą się w jakiś sposób (zaznaczam – pod koniec dowiadujemy się o co właściwie chodzi) z XIX-wiecznym polskim malarzem, są rozpisane. Teraźniejszość i przeszłość przeplatają się na kartach książki tworząc całościowy obraz głównej osi fabularnej, która, wbrew pozorom, prosta jak drut nie jest i bardziej przypomina leśne ścieżki. 

Autor świetnie wykorzystuje historyczne wydarzenia, zagadki i nieokryte tajemnice i miesza je z fikcyjnymi wydarzeniami oraz postaciami. Nie da się wyczuć, gdzie przebiega ta granica oddzielająca fakty od wyobraźni. Wszystko tworzy ciekawą i niezwykle spójną opowieść, która potrafi momentami trzymać w napięciu. Czym byłaby bowiem taka historia, gdzie na szali waży się wygląd świata, bez kilku morderstw, paru spisków i tajnych organizacji? Na dodatek nie wszystkim zależy na realizowaniu wielkich idei, a bardziej interesują ich pieniądze i aż chciałoby się rzec: ‘Mamono, to ciebie wyznaję!’.

„Bóg, który jest jeden, choć ma wielu proroków, w tym Mahometa i Jezusa Chrystusa, dał ludziom wolną wolę, ale ludzie nie użyli jej do życia w pokoju. (…) Wyznawcy Chrystusa przekazują sobie znak pokoju. My witamy się słowami salam alejkum, co znaczy pokój z wami. Dlaczego się zabijamy?”

Osnucie wątku międzynarodowego, a właściwie ogólnoświatowego, jakim jest pojednanie chrześcijan z islamem i zakończenie trwającej wojny, wokół tajemniczego polskiego dzieła okazało się świetnym pomysłem. Idea, że obraz Matejki zawiera w sobie jakieś przesłanie intryguje i intrygować będzie przez całą powieść, aż do całkiem zaskakującego finału. W pewnym sensie można go przewidzieć, ale tylko w bardzo niewielkiej części.

Jakub i jego gromadka

Interesująco na tym tle rysuje się czołowa postać, czyli Jakub Kania – prokurator z IPNu. Stary kawaler po przejściach, inteligentny, ale przy tym nieidealny i nie najmądrzejszy ze wszystkich. Nie jest wykreowany na łowcę kobiet ani na wielką szychę, potrafi wkurzyć przełożonego i podlizywać się, aby coś załatwić. Ot, zwykły człowiek, który ma błyskotliwy umysł, przyzwoity wygląd i jakieś tam swoje marzenia i ambicje, ale też wady i słabości. Kubę możemy poznać całkiem dobrze, bo informacji o nim pojawi się całkiem sporo – od przeszłości jego rodziców, przez jego karierę aż po sytuację obecną.

Sprawdź również:
Książki podobne do powieści Dana Browna

Obok niego w „444” występuje za to sporo postaci pobocznych, zdeterminowanych konstrukcją powieści z licznymi liniami czasowymi i każda z nich została dość mocno zarysowana. Warto też zwrócić tutaj uwagę na drobne wstawki dostarczające informacji o tych osobach – taki minie historyjki w formie retrospekcji, nieraz z lekkim zabarwieniem humorystycznym. Natomiast szczególnie barwnie wypada w tej gromadce dyrektor IPNu Wiesław Paluch. Sam w sobie jest…niezwykłą osobowością i pomysł na niego należy do grona moich ulubionych w tej powieści, zaraz po wątku głównym Kani.

Pomimo tego tłumu bohaterów nie da się pomylić postaci, gdyż najważniejsze osoby zostały osadzone w konkretnych sytuacjach i w konkretnym czasie. Dodatkowo przyszłe postacie odnoszą się do tych przeszłych i akcja układa się w powiązany ciąg przyczynowo skutkowy. W ten sposób te przeskoki czasowe mają nawiązania do siebie i do konkretnych bohaterów – nic nie pojawia się bez przyczyny.

Dobry pomysł i lekkie pióro

Maciej Siembieda w „444” stworzył naprawdę dobrą historię, która intryguje i wciąga. Czyta się ją dobrze, gdyż została napisana całkiem prostym i lekkim językiem, a pojawiające się od czasu do czasu wstawki humorystyczne nie są sztuczne. Ciąg logiczny został zachowany, postacie się krwiste i mięsiste, nawet gdy mają tylko swój mały epizod.

Nie jest niestety wybitna, gdyż z początku jest trochę monotonnie i nieinteresująco, a akcja tak właściwie zaczyna wciągać gdzieś później. Napięcie nie rośnie tak jak powinno i nie jest nijak podsycane, a ewentualne zagrożenie wiszące nad Kanią jest nieodczuwalne. Trochę też brakuje takiej jakieś atmosfery tajemnicy i napięcia z lekką domieszką grozy. A fabuła aż się o to prosi – przecież niejeden człowiek poniósł śmierć w związku z wizją pojednania islamu z chrześcijaństwem.  

Nie da się jednak odmówić autorowi talentu do podkreślania najistotniejszych elementów i do kreowania ciekawych scen. Ogólnie ujmując – dobra, może nawet bardzo dobra, ale nie genialna.

Plusy:

  • pomysł na historię
  • kreacja postaci
  • więcej niż jedna linia czasowa

Minusy:

  • brak kreowania napięcia
  • rozciągnięta akcja

Szczegóły:

Cykl: Jakub Kania

Numer tomu: I

Liczba stron: 551

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 26.04.2017

Data tego wydania: 26.04.2017

Wydawnictwo: Wielka Litera