Konteksty

⏳ 3 min 25 s

Absurdy w romansach

Nie wiem jak wy, ale ja lubię od czasu do czasu sięgnąć po romans, czy to typowo dla dorosłych czy czasem ten dla nastolatek. Niezależnie jednak od schematu czy historii drażnią mnie absurdalne zachowania bohaterów i teraz trochę o tym. I tak, będą spoilery.

Romans i absurd – dobrana para

Lubię romanse i podziwiam autorów jak bardzo nie zwracają uwagi na bezsensowne zachowania swoich postaci. Czasem ten bezsens sięga granic absurdu…

„Zimowe serca” Anna Wolf

Jedna z głównych postaci – Erick Walker wychodzi z więzienia i zaczyna normalnie żyć, porzuca przestępczą ścieżkę i nawet poznaje kobietę. Jednak postanawia pomóc staremu koledze i znów pakuje się w bagno. Niby chce być lepszy, niby nie. Bezsens. Ale to jeszcze nic, bo po trzech tygodniach znajomości Tamara przenosi się do niego wraz z dziećmi na jakiś czas bo…

„– Powinnaś tutaj zostać – odezwał się Erick. – Dla psa tak będzie bezpieczniej.”

Jej córki nie mając nic przeciwko, są wręcz zachwycone nowych facetem mamy. Widać brak zdrowego rozsądku jest rodzinny…

„Zniszcz mnie” oraz kontynuacja „Uratuj mnie” Anny Langer

Oba te romanse to suma głupich dialogów i niezwykle durnych decyzji. Być może momentami miało być śmiesznie, być może momentami miało być smutno, ale zdecydowanie jest żenująco i nieodpowiedzialnie. Nie wyłania mi się z powieści żadne przesłanie ani sensowny obraz bohaterów. Z resztą Amy jedną z pierwszych z ważniejszych dla fabuły decyzji podejmuje na początku po kłótni z matką, do której wtrącił się Barry. I tak – przeprowadza się do niego, do chłopaka o którym wie, że ćpa i którego właściwie nie zna.

„Sama jestem zdziwiona tym, jak szybko podjęłam decyzję – zazwyczaj nieufna i skryta, teraz idę za chłopakiem, o którym w gruncie rzeczy niewiele wiem. Był obiektem mojej fascynacji od dawna, jednak to oczywiste, że go idealizowałam. W rzeczywistości może okazać się sukinsynem, który chce wykorzystać fakt, że znalazłam się w podbramkowej sytuacji. Cóż, teraz nie ma już odwrotu. Muszę zaryzykować.”

„365 dni” Blanki Lipińskiej

Tej powieści chyba przedstawiać nie trzeba. Kreacja świata jest absurdalna, a zachowania bohaterów czy dialogi to żenada. Laura Biel zostaje uprowadzona na Sycylii i w zasadzie nie ma problemu z tym, że Massimo grozi jej i jej rodzinie i że ją uprowadził. Tak, zostaje z nim. Tak, jej znajomi nie zainteresowali się losem Laury, bo zostawiła liścik w hotelu.

„Złączeni pokusą” Cory Reilly

Czwarty tom “Born in Blood Mafia Chronicles” jest…bardzo słaby. O ile rozumiem, że Liliana Scuderi jako nastolatka zadurzyła się w Romero z wrogiej rodziny mafijnej po samym jego wyglądzie, to nie rozumiem tego faceta. Doświadczony żołnierz mafii, zaprzysiężony i wierny i zaczyna myśleć tym, co ma między nogami. Nie zna Liliany, nie wie kim jest i jaka jest i po tych paru spotkania, jakie mieli łamie przysięgę i sięga po zakazany owoc. Dorosły facet i to członek mafii nie potrafi zapanować nad własną rządzą bardzo słabe i nieprzekonujące. Tym bardziej słabe, że wszystko kończy się dobrze. Zostaje mu wybaczone, a siostry Scuderi są razem. Słodkie do bólu zębów i absurdalne.

W romansach erotycznych prym wiedzie schemat – nie panujemy nad swoim popędem, więc będziemy iść za jego głosem, bo uważamy, że to miłość. To jest absurdalne. Nie znają się, nie rozmawiają prawie w ogóle, a tu wielkie i szczęśliwe love story, ślub i gromadka dzieci. Niestety to jest tak bardzo nierealne, że aż boli. Życie jest trochę bardziej skomplikowane, a tam tego nijak nie widać. Do bólu uproszczone schematy i niestety nierzadko kiepsko rozpisane w historii.

Od romansów nie wymagam dużo, bo chciałabym by opowieść wciągała i miała sens, logikę. Niestety często nie ma nawet i tego.

Źródło grafiki: freepik