Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 3 min 18 s

Bestia z Buchenwaldu – Max Czornyj

„Bestia z Buchenwaldu” to kolejna powieść oparta na faktach autorstwa Maxa Czornyja. Tym razem sięga on za naszą zachodnią granicę do postaci Ilse Koch – okrutnej komendantowej w tytułowym, niemieckim obozie koncentracyjnym.

Kobieta – potwór

Na początku warto wiedzieć, że Buchenwald to nazistowski obóz koncentracyjny założony w Ettersbergu, około 200 km na zachód od Drezna. Działał od połowy 1937 roku aż do zakończenia II Wojny Światowej. Do końca 1940 zarządzał nim mąż głównej bohaterki – Karl Kocha, a później, aż do zamknięcia, Hermann Pister.

Natomiast powieść o Ilse zaczyna się w momencie, gdy jest jeszcze dzieckiem. Autor, wcielający się w jej osobę, przedstawia nam skrótowo dzieciństwo i młodość, w tym drogę w ramiona Kocha. Największy nacisk położony został na to, co działa się już w obozie, choć nie brakło też obrazów późniejszych losów komendantowej.

W ten sposób w książce „Bestia z Buchenwaldu” znajdujemy autoportret tej okrutnej i, choć brzmi to dziwnie, pomysłowej kobiety. Obserwujemy, jak krok po kroku znajduje w sobie kolejne pokłady brutalności i skrupulatnie segreguje więźniów by wybrać tych z niezwykłymi tatuażami lub jak nakazuje okrutne tortury.

Dla mnie liczą się tylko tatuaże. Czy zedrze je pan z nich, gdy będą półprzytomni, czy martwi, nie robi mi żadnej różnicy.

Autoportret

Podobnie jak w pozostałych książkach „Filii na faktach” tak i tu Max Czornyj rysuje całościowy portret szalonego człowieka z prywatnej, wręcz intymnej perspektywy. Z tą samą, znaną nam już prostotą pokazuje następujące po sobie wydarzenia i nie sili się na ocenianie tego, co miało miejsce. On po prostu to pokazuje.

W całym tym obrazie, w którym nie brakuje brutalności i krwi, mamy dojrzałą, wyrafinowaną kobietę owładniętą jakąś pasją. Jednak początek powieści nie pokazał urocze, galijskiej dziewczyny, aby wspominany na okładce i w „posłowi” kontrast między różnymi obliczami Ilse wybrzmiał. Okropne rzeczy, do jakich dochodzi w Buchenwaldzie też mnie jakoś zbytnio nie zaszokowały, być może z uwagi na nie wiele szczegółów związanych z „używaniem” wyrobów z ludzkiej skóry czy innych zachowań pani Koch. Być może dlatego, że ta prostota przekazu bez uczuciowych szczegółów tym razem po prostu do mnie nie trafiła.

Po zakończeniu czułam niedosyt – chciałam więcej detali, więcej informacji, co mogło się dziać za murami tego obozu. Zaczynając od pomysłów Kochów a na przetwarzaniu skór na ozdoby kończąc.

Mężczyzna staje się niemal zupełnie bezwładny. Właściwie już nie klęczy, lecz tkwi w jednej pozycji, podtrzymywany przez napięte pasy jak szmaciana lalka. Wymyślony przeze mnie bat z metalowymi wypustkami sprawdza się lepiej, niż sądziłam.

Niemniej nie mogę powiedzieć, że to zła lektura, bo jest wręcz odwrotnie. Nie znając tej postaci z ciemnych kart naszej, ludzkiej historii z fascynacją poznawałam życiorys tej kobiety i powieść „połknęłam” za jednym razem. Cały czas zastanawiałam się, co jeszcze wymyśli ta szalona kobieta, co jeszcze strzeli do głowy jej i jej mężowi i czy ktoś zatrzyma tą przemoc.

Podsumowanie recenzji

„Bestia z Buchenwaldu” Maxa Czornyja to kolejna, bardzo dobra powieść oparta na faktach w dorobku tego pisarza. Obraz Ilse fascynuje i odpycha, opisy jej czynów brzydzą a zarazem intrygują, bo przecież gdzieś musi tkwić granica, prawda?

Autor, jak zwykle, wykonał kawał dobrej roboty i napisał bardzo dobry portret. Dla osób, które nie słyszały o niej będzie to świetne, choć mogące wywołać mdłości, spotkanie. Natomiast obawiam się, że Ci, co znają tą panią raczej nie znajdą tutaj nowych informacji. Raczej dostaną inne spojrzenie na postać i wydarzenia.

Szczegóły:

Cykl: Filia na faktach

Liczba stron: 312

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 01.09.2021

Data tego wydania: 01.09.2021

Wydawnictwo: Filia