0_Slider_duzy, Fantastyka

⏳ 3 min 6 s

Blask fantastyczny – Terry Pratchett

Terry Pratchett w „Blasku fantastycznym” przedstawia nam dalsze losy trójki osobliwych bohaterów. Rincewind oraz Dwukwiat ze swoim rozumnym Bagażem nie zakończyli jeszcze niesamowitych przygód, bo ich świat zmierza ku zagładzie i to w nich tkwi nadzieja.

Bohater z przypadku

Dla nikogo nie będzie zaskoczeniem, gdy powiem, że Terry Pratchett znów bierze na warsztat kolejne motywy i rozprawia się z nimi w sposób sobie właściwy. Jednocześnie świetnie kontynuuje historię, którą zapoczątkował w „Kolorze magii” i rozbudowuje Świat Dysku.

Tym razem mamy opowieść, gdzie magowie będą poszukiwać Rincewinda. Nieszczęśnik spadł poza krawędź świata, ale został z niej magicznie zawrócony. Jego droga znów krzyżuje się ze ścieżką, która podąża Dwukwiat. I wspólnie, z nieodłącznym, myślącym i wojowniczo nastawionym kufrem, dotrą do wieży magów. Ale zanim do tego dojdzie w owej wieży zajdą pewne… zmiany.

Koniec świata to też doskonała okazja do powstawania nowych religii, a także zmianach na szczeblach władzy. Innych to wydarzenie zbytnio nie będzie obchodzić. A czy interesuje wielkiego A’Tuina to dowiemy się na samym końcu.

Wszystko zaczęło się od blasku

Osią wydarzeń w tej, ponownie bardzo krótkiej, bo liczącej 190 stron, książce, jest narastający blask. I gdy nastąpi punkt kulminacyjny Świat Dysku ulegnie zniszczeniu, przynajmniej tak twierdzi pewna część mieszkańców tegoż świata. Wokół tego mamy więc coś w stylu fantastycznej Odysei, gdzie główny bohater, nasz mag, powraca na łono swojej uczelni. Natomiast na Niewidocznym Uniwersytecie w związku z tą niepokojącą sytuacją też sporo się dzieje.

Podstawowy dogmat wiary owej religii brzmiał: jeśli drzewo było dobrym drzewem, jeśli prowadziło życie czyste, przyzwoite i uczciwe, może być pewne przyszłego życia po śmierci. A jeśli było drzewem naprawdę dobrym, kiedyś dostąpi reinkarnacji jako pięć tysięcy rolek papieru toaletowego.

I to jest świetne, jak autor w „Blasku fantastycznym” pokazuje nam różnych bohaterów i różnie miejsca akcji dobudowując kolejne elementy swojego uniwersum. Mamy więc postacie pierwszoplanowe rozwijające się wraz z postępem opowieści, ewoluujące i dające się poznać od innej strony.

To samo mogę, na całe szczęście, powiedzieć o bohaterach z drugiego i dalszego planu. Sprawnie zarysowani, wyraziści i charakterni zarówno mogą budzić sympatię, jak i antypatię, ale właśnie w tym rzeczy. Są realistyczni, żywi i potrafią zaskoczyć.

Co więcej, każdy dołożony element, każdy nowy fragment świata, choćby nie wiadomo jak absurdalnie brzmiący, ładnie wpisuje się w tę historię. Bo to łączenie wielu motywów, odniesień do naszego świata wraz z przygodą i magią jest tu na bardzo wysokim poziomie. A przez to całość trzyma się przysłowiowej kupy, wciąga, fascynuje i bawi.

Trzeba mieć jednak na uwadze, że ten humor, ten sposób snucia opowieści i to podejście do kreowania sztucznej rzeczywistości nie każdemu może odpowiadać. Nie dziwi mnie więc, że są tacy, co nie mogą znieść tych historii, tacy co uważają je za zbyt przerysowane czy zupełnie nieśmieszne. Ot, są różne gusta i najzupełniej je rozumiem.

Podsumowanie recenzji

„Blask fantastyczny” Terryego Pratchetta to bardzo dobra, wciągająca i zaskakująca książka. Zdecydowanie stanowi cudownie ironiczny komentarz do świata rzeczywistego i światów wymyślonych. Barwna plejada bohaterów z wyrazistymi charakterami i konkretnymi motywacjami przyciąga, tak samo jak sam niesamowity Świat Dysku.

Po przeczytaniu dwóch tomów zdecydowanie chce jeszcze więcej i polecam Wam tę historię.

Szczegóły:

Cykl: Świat Dysku

Numer tomu: II

Liczba stron: 190

Data pierwszego wydania: 1986

Data pierwszego wydania PL: 1995

Data tego wydania: 2016