0_Slider_duzy, Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 4 min 0 s

Drelich. Prosto w splot – Jakub Ćwiek

„Drelich. Prosto w splot” Jakuba Ćwieka to historia kryminalna o tytułowym bohaterze – Drelichu, rozwiedzionym ojcu dwójki dzieci. Mężczyzna ma swoje tajemnice, żyje spokojnie, niekoniecznie w zgodzie z prawem, ale tylko do pewnego momentu. Ktoś na niego poluje.

Praca i miłość

„Drelich. Prosto w splot” wprowadza nas delikatnie w fabułę prezentując postacie oraz zależności pomiędzy nimi. Poznajmy więc małżeństwo Wójcików – Milenę i Zygmunta z dwójką dzieci oraz Marka Drelicha, jego żonę Izę oraz ich dwójkę dzieci. Dowiadujemy się co nieco o ich pracy, charakterach i relacjach rodzinnych, co będzie mieć znaczenie dla dalszych wydarzeń.

Generalnie Jakub Ćwiek zaczyna swoja powieść spokojnie ot, od zwykłych, codziennych wydarzeń i czynności, ale robi to w taki sposób, że to wciąga. Bo mamy nic niepodejrzewającego bohatera i tych, którzy powoli zaczynają na niego polować. Dalej jest już tylko lepiej. To jednak nie jedyny kontrast na wstępie, bo drugi to postacie Mileni i Izy (w ogóle scena wprowadzająca Izę należy tutaj do moich ulubionych).

Przez przypadek

Historia w „Drelich. Prosto w splot” łączy w sobie znane motywy i schematy typowe dla kryminałów ubrane w ciekawą historię podaną z lekkim dodatkiem humoru w ciężkiej oprawie. Mamy więc rodzinę tego złego stojącą na toksycznej relacji pomiędzy Mileną i Zygmuntem. On zdecydowanie przestał szanować własną żonę i nie ma oporów przed poniżaniem jej nawet w obecności swoich współpracowników. Pozuje za to na dobrego i troskliwego ojca, jak przystało na „gangstera”. Ona potulnie mu się poddaje, zgadza na takie traktowanie, ale w obawie o życie innego człowieka zaczyna się powoli łamać.

Ten związek w ogóle jest świetnie rozpisany, gdyż możemy wczuć się w oboje małżonków dzięki wyrazistym scenom ukazującym najważniejsze aspekty tej relacji. Okropnej, toksycznej i tak bardzo realistycznej.

Druga rodzina to rozwodnicy – Marek Drelich mieszkający samotnie, ale troszczący się o dzieci – jedenastoletniego Nikodema i piętnastoletnią Zośkę. Zdecydowanie nie jest prawym obywatelem i jak możemy wnioskować, to twardy typ z ciemną przeszłością. Iza, z panieńskiego Lemańczyk, prowadzi własną cukiernię i próbuje na nowo ułożyć sobie życie z innym mężczyzną.

Ich relacje rodzinne również zostały przedstawione tak, że możemy w nie uwierzyć. Dwoje dorosłych ludzi postanowiło się rozejść i pozostać w dobrych relacjach ze względu na dzieci. A same dzieciaki – to takie typowe nastolatki. Tutaj też znajdziemy parę stereotypów, ale w tej otoczce i w tej historii to ładnie współgra i działa.

I to wszystko jest ważne w kontekście tej konkretnej historii, która nie do końca jest typowa dla kryminałów. W tej powieści nie ma tego sytemu policjanci kontra złoczyńcy. Jest za to dwóch ludzi, niekończenie dobrych, ale też nie psychopatycznych morderców czy terrorystów.

Tutaj Zygmunt oskarża Drelicha o romans z własną żoną. A że jak to w takich przypadkach bywa – działają podwójne standardy i on może mieć kochanki, ale ona na boku już gacha mieć nie może. Zaczyna się więc sezon polowań na naszego bohatera, tylko on nie ma pojęcia dlaczego. I właśnie rozwiązanie tej zagadki stanowi główny trzon książki.

Podążając na Markiem będziemy obserwować sytuacje w obu rodzinach, bo nie tylko panowie zostaną wciągnięci w tę awanturę, ale ich rodziny także. Każde zdarzenie będzie prowadzić do następnego, krwi poleje się sporo a trupów też parę padnie. Tajemnica jako taka zostanie rozwikłana gdzieś przy końcu, który sam w sobie zaskakuje i otwiera drogę do kolejnej części (na którą po ciuchu liczę).

Podsumowanie recenzji

„Drelich. Prosto w splot” Jakuba Ćwieka to bardzo dobry kryminał ze sprawnie wykreowanym postaciami i trzymający w napięciu. Choć historia obraca się wokół jednego konkretnego wątku, to jej obudowa jest spora, tworzy klimat i pozwala wejść głębiej w życie bohaterów.

Lekka i sprawnie prowadzona narracja ze szczypta humoru sprawia, że przez te nieprzyjemne, brutalne sceny się po prostu płynie. Dobrze dozowane tajemnice odkrywane stopniowo ładnie podsycają napięcie i sprawiają, że chce się czytać dalej.

Owszem, schematów, stereotypów czy znanych motywów znajdziemy tu parę, ale fabuła nie cierpi z tego powodu. A to dlatego, że historia sama w sobie jest dobra i zaskakująca, nie czarno-biała, ale pełna odcieni szarości.

Ogólnie polecam, bo to kawał dobrej książki. Jednocześnie ostrzegam, że nie każdemu ten humor może przypaść do gustu.

Szczegóły:

Liczba stron: 456

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 24.03.2021

Data tego wydania: 24.03.2021

Wydawnictwo: marginesy