Fantastyka

⏳ 4 min 43 s

Gambit Kartosa – Wasilij Machanienko

W powieści „Droga Szamana. Etap 2: Gambit Kartosa” Wasilij Machanienko dostajemy kolejne przygody Szamana Machana, który wyszedł już poza teren kopalni. Jednak jego życie w cale nie jest dzięki temu prostsze, gdyż ze swoim szczęściem ląduje na totalnym zapupiu.

Wirtualnego świata ciąg dalszy

„Gambit Kartosa” to bezpośrednia kontynuacja „Początku”, więc nie ma co nawet sięgać po tę książkę bez znajomości tomu poprzedniego. Na samym początku bowiem Machan przechodzi do głównego świata gry i wybiera swoje miejsce odsiadki na kolejne trzy miesiące. W ten sposób zostaje osadzony w Kołotowce w prowincji Serrest, czyli w miejscu, gdzie diabeł mówi dobranoc, a psy ogonem szczekają. Tę małą osadę na skraju Wolnych Ziem tworzy raptem siedemdziesiąt chat plus starosta, ale jak się okazuje spokojnie jest tam tylko pozornie.

Poprzedni tom:
Początek – Wasilij Machanienko

Akcja rozwija się tutaj tak jak wcześniej – na samym początku niby nic się ciekawego nie dzieje, bo cóż może się dziać na takim wypupiu? Wynieś, przynieść i pozamiataj, a przy okazji zapoluj na wilki, bo zjadają nam bydło. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń napotykamy wraz z Machanem na kolejne zagadki, dziwne „zjawiska” i ciekawych gości. Polowanie na wilki rozwija się w osobny wątek, a przy okazji Szamanowi w twarz wybucha spisek.

Na początku wszystko wydaje się proste i oczywiste, jednak z każdą stroną orientujemy się, że takie nie jest. Akcja w większości dzieje się we wsi i jej okolicach,  jednakże tym razem szaman może czasem podróżować i kilkukrotnie odwiedza najbliższe miasto Dalgor. Nawet tam trafia na ciekawe zadania i postacie, w tym dwie urocze staruszki wysyłające do siebie listy. W międzyczasie i ferworze zdarzeń nie zapomina o dbaniu o własne interesy i stara się kalkulować szanse i potencjalne zyski, nawet prosząc o pomoc.

Tutaj też warto zaznaczyć, że wszystko to dzieje się w świecie wirtualnym w owej grze zwanej Barlioną i tym razem wydarzeń w świecie rzeczywistym właściwie nie ma, za to parę nawiązań do realiów się pojawia. Niewielkich, ale jednak są.

Klimat jest przy tym świetny, gdyż z jednej strony mamy sielankową wieś pośród rozległych lasów, nad która zawisło zagrożenie. Z drugiej strony wielkie miasto pełne ludzi, krzyków i graczy. Te kontrasty spokoju wiochy na wypupiu z czyhającym nocą zagrożeniem współgrają z wydarzeniami. Całość zgrywa się pięknie z intrygami i utrudnia połapanie się kto jest kto.

Zapraszamy na scenę

Z racji tego, że główny bohater trafił do nowej lokacji, to nie zabrakło także nowych postaci. Głównie są to tzw. NPC czyli bohaterowie niezależni, nie grywalni czyli typowe sztuczne inteligencje. Ich kreacja, podobnie jak „ludzkich” graczy jest świetna, bo są złożeni i skomplikowani. Podobnie jak ci z „Pyrki” zachowują się jak typowi ludzi. Ludzi wchodzących by pograć też tu spotkamy, a na ich czoło wysunie się Anastarija, niezwykle piękna palladynka mająca już bogate doświadczenie w grze. Poznamy także innych członków dwóch najpotężniejszych klanów Feniksa oraz Mrocznego Legionu w niecodzienny okolicznościach. No skazaniec już nawet rudy w spokoju wydobywać nie może…

Obok nich będziemy sporo czasu spędzać z tajemniczą Elżbietą, u której mieszkamy czy też parokrotnie pogadamy z Tiszą, córka starosty. Perełką fabularną jest tutaj Szprycha – typowy wioskowy urwis, aczkolwiek dobrze wychowany. Nieraz dzięki niemu uśmiechniemy się pod nosem.

W tym całym natłoku zagadek wyskakujących właściwie zza każdego krzak wokół wsi to Szaman Machan, choć już nie jest gołopupcem to wciąż uczy się swoje postaci. W tym miejscu już nie tak zapominanym i nieodwiedzanym, rozwija się i na całe szczęście nie został przekształcony w nieśmiertelnego, niepokonanego bohatera. Tak, wciąż obrywa, umiera, pakuje się w tarapaty i nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Sprytu odmówić mu jednak nie sposób, bo akcja przy obozie goblinów jest świetna. Pomysłowość autora jest niezwykle duża, parząc na sceny mające tam miejsce.

Wracając jednak do Szaman to on tym swoim sprytem, zdolnością do kombinowania i analizowaniem sytuacji, a czasem zdawaniem się na instynkt budzi sympatię. Niepokonani herosi, których tutaj paru właściwie spotykamy, trochę mi już bokiem wychodzą, gdy są osadzie w pierwszoplanowych rolach. W ten sposób główny bohater z całym swoim roztrzepaniem, chomikiem i ropuchą jest miłą odmianą.

Patrząc całościowo

„Droga Szamana. Gambit Kartosa” Wasilija Machanienko to świetna kontynuacja – mamy tutaj jeszcze więcej tego, co było dobre w pierwszym tomie. Postacie i wydarzenia są wielowymiarowe i posiadają nie tak drugie, ale i nawet trzecie dno. Tu wiele rzeczy nie jest takimi, jakimi nam się na pierwszy rzut oka wydaje i nawet do głowy nam nie przyjdzie, jak całość się rozwinie. Końcówka bowiem jest niczym zrzucenie wielkiej bomby w okresie pokoju. Kabum i świat staną na głowie, a Ty się zastanawiasz, co się właściwie stało. Podobnie z resztą jak Machan, próbujesz przetrawić rozwiązanie wątków ukazujące ich połączenia i złożoność.

Znajdą są jednak tutaj też lekkie urwania wątków, o których pisarz zapomniał albo stwierdził, że nie ma sensu wracać. Są jednak tak poboczne i marginalne, że nie wpływają na odbiór całości. Podsumowując – powieść trzyma poziom i zaskakuje, także gorąco polecam.

Plusy:

  • kreacja bohaterów
  • złożoność wydarzeń
  • pomysł na wydarzenia

Minusy:

  • zakończenia niektórych wątków
  • urwane wątki

Szczegóły:

Cykl: Droga Szamana

Numer tomu: II

Liczba stron: 426

Numer wydania: II

Data pierwszego wydania: 2013

Data pierwszego wydania PL: 2019

Data tego wydania: 12.08.2020

Wydawnictwo: Insignis