Gdzie jesteś, piękny świecie - Sally Rooney - recenzja - zdjęcie książki

Gdzie jesteś, piękny świecie – Sally Rooney

„Gdzie jesteś, piękny świecie” to trzecia powieść  Sally Rooney. Tym razem mamy dwie główne bohaterki – Alice i Eileen, tak różne, ale jednak połączyła ich przyjaźń. W książce obserwujemy wycinek z ich życia oraz poznajemy ich przemyślenia. Jak to wygląda w ostatecznym rozrachunku? Zapraszam do recenzji!

Piękny świat dorosłego życia

W „Gdzie jesteś, piękny świecie” autorka, Sally Rooney, przedstawia dwie dorosłe kobiety. Ich życia odbiegają od tego, co powszechnie uznaje się za standard – żadna nie jest matką, nie ma stałego partnera ani odpowiednio dobrej pracy na etacie. Alice to znana i bogata pisarka, na swój sposób oryginalna, mająca za sobą trochę doświadczeń. Eileen jest korektorką w małym literackim wydawnictwie, mieszka w wynajętym pokoju i ma również stałego, dobrego przyjaciela Simona.

Na przestrzeni kilku miesięcy w trakcie rozmów kobiety wymieniają się poglądami związanymi z polityką, ekologią czy szeroko pojętym życiem. W międzyczasie same próbują nawiązać relacje, odnaleźć własne miejsce.

Prostota w styli Coelho

Podobnie jak dwie poprzednie powieści, tak i ta nie jest zbyt złożona. Ot, dostajemy bardzo konkretne portrety osób, na bazie których autorka coś próbuje przekazać. Były już uczennice szkoły, były już studentki – teraz czas na dojrzałe kobiety. Można się więc pokusić o stwierdzenie, że każda powieść może mieć konkretną grupę odbiorców, tym bardziej zawężoną z uwagi na opisywane zagadnienia.

W „Gdzie jesteś, piękny świecie” tym centrum wydaje się być poszukiwanie miejsca w świecie i akceptacji dorosłej siebie mimo odstawiania od wzorców. Żadna z kobiet nie wpisuje się w ogólnie przyjęte wzorce mówiące o tym, co trzeba mieć czy osiągnąć, aby zyskać dojrzałości. Aby mówić o tym, że ma się dobre, stateczne i dorosłe życie. I każda ma jakieś problemy, jakie musi pokonać. Jednak ta kreacja sprawia, że do ideału, tego społecznego przyjętego bardzo, bardzo im daleko. Oprócz tego, obie mają problem w tworzeniu i prowadzeniu relacji międzyludzkich, co chyba jest wspólną cechą wszystkich postaci Rooney. Żadna jednak nie postanawia wybrać się z tym po fachową, profesjonalną pomoc. I w sumie nie tylko z tym.

Z drugiej strony budowa tych bohaterek jest powierzchowna, ponieważ, ponownie, autorka nie wchodzi głębiej w psychikę tylko pływa po powierzchni. Wymieniane maile pełne filozoficznych rozważań i poglądów, jakoś tak nie są w ogóle wcielane w życie. Nawet planów zmieniania czegokolwiek w sobie czy wokół siebie żadna na ich podstawie nie snuje. Wyglądają jak przeintelektualizowane rozmowy by pokazać, że bohaterki mają jednak coś w głowie. Ale czy na pewno, skro to puste słowa?

I nienawidzimy ludzi za popełniane błędy o wiele bardziej, niż kochamy ich za wyświadczane nam dobro, najłatwiej zatem w życiu nie robić nic, nie mówić nic i nie kochać nikogo.

Same relacje znów nie zostały pogłębione – tutaj również chodzimy po powierzchni, nie wchodzimy w szczegóły i emocje nadające głębi. Owszem, Alice i Eleen przeżywają radosne i smutne chwile, snują rozważania, ale w kontekście braku konkretnych działań zdaje się to płytkie. To są same słowa, a to za mało by przekonać do wiarygodności, do szczerości wypowiedzi.

Sam pomysł na bohaterów ogólnie wypada bardzo dobrze, bo główna czwórka jest różnorodna, tak bardzo nieidealna. Simon, z jednej strony osoba mocno wierząca, a z drugiej robi rzeczy uważane przez kościół za grzech. Aż kusi zapytać o wybiórcze podejście do religii i hipokryzję. Felix swoją bezpośredniością oraz nieszarmanckim zachowaniem zalatującym toksycznością pozostaje zagadką – ile w nim jego samego, a ile gry.

Co ciekawe, o ile autorka stara się nie wartościować zachowania bohaterów, gdy ćpają czy upijają się, o tle nie boi się krytykować, miedzy wierszami lub całkiem jawnie, zachowań postaci całkiem pobocznych, polityków czy ogólnie społeczeństwa. Odbierać można to jako niepoważne, absurdalne czy po prostu żenujące.

Wchodząc w sferę bardzo subiektywną – ciężko mi tutaj znaleźć te mistrzowskie dialogi czy głębokie sensy codzienności, podkręcone napięcia i podsycone emocje o jakich zapewniają napisy na okładce. Ktoś pewnie je odnajdzie, dla kogoś to będzie przełomowe, ale po przeczytaniu różnych powieści z różnych gatunków tu nie znajduję nic wyjątkowego. Ot, poprawna, sprawnie napisana powieść prezentująca przy tym poglądy autorki. Taka powieść wydmuszka. Nic więcej, nic mniej.

Nadmienię, że bardziej trafiła do mnie niż poprzednie książki, ale pewnie z uwagi na zbliżony wiek mój i bohaterek. I jeszcze na parę innych kwestii. To jednak nie ratuje tej powieści, gdyż po namyśle doszłam właśnie do takich wniosków jak powyżej – analogicznych, jak poprzednio.

Podsumowanie recenzji „Gdzie jesteś, piękny świecie”  Sally Rooney

„Gdzie jesteś, piękny świecie” Sally Rooney jest powieścią przeciętną, która, jak poprzednie, prześlizguje się po tematach i relacjach powtarzając to, co znamy z innych powieści. Prosta codzienna filozofia zderza się z nietypowymi postaciami i wybiórczym podejściem do ludzi i różnych kwestii.

Ogólnie nie polecam, gdy ma się wybór.

Plusy:Minusy:
+ pomysł na bohaterów– lapidarne opisane relacje
– brak pogłębionej kreacji postaci
– filozofowanie dla samego filozofowania
– bohaterki nie wcielają poglądów w życie

Szczegóły:
Liczba stron: 363
Numer wydania: I
Data wydania oryginału: 07.09.2021
Data pierwszego wydania PL: 09.03.2022
Data tego wydania: 09.03.2022
Wydawnictwo: W.A.B.
Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *