Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 3 min 22 s

Jaskółki z Czarnobyla – Morgan Audic

„Jaskółki z Czarnobyla”, które napisał Morgan Audic to niezwykła opowieść nie o awarii ale o tragedii mającej miejsce w czasie wybuchu. I pokłosie tamtych wydarzeń, niemniej tragiczne, powraca współcześnie.

Kto zabił?

To pytanie będzie się przewijać przez całą powieść francuskiego pisarza imieniem Morgan Audic. „Jaskółki z Czarnobyla” nie są bowiem opowieścią o wybuchu, o tym jak do niego doszło czy o jego skutkach. Owszem w książce znajdują się liczne odniesienia do wydarzeń z 26 kwietnia 1986, ale stanowią tylko tło do rozgrywającej się tragedii, niezwiązanej bezpośrednio z elektrownią. Więc jeżeli szukacie czegoś typowo o tej katastrofie to nie ten adres.

„Jaskółki z Czarnobyla” to rasowy kryminał z Prypecią w tle, gdyż Aleksander Rybałko będzie prowadzić dochodzenie w sprawie znalezionego tam ciała. Brutalne morderstwo Leonida, czyli syna Wiktora Sokołowa, byłego ministra rządu rosyjskiego, to zaledwie początek i wstęp do złożonej opowieści łączącej watki współczesne i przeszłe.

Główny bohater będzie musiał mocno rozgrzebać przeszłość aby wyjaśnić teraźniejszość. Pomagać mu będzie, z ramienia prawa, niemłody Josif Melnyk od lat piastujący stanowisko policjanta w Czarnobylu oraz, z ramienia Sokołowa, Nina, ornitolożka i ekolog pracujący na terenie wymarłej i skarżonej Prypeci.

W zasięgu promieniowania

Autor w swojej powieści sięgną po znany motyw Czarnobylu ale obrobił go w sposób dość oryginalny. W zonie, na terenach skażonych osadził swoją krwawą i złożoną historię. Czytając i poznając bohaterów oraz kolejne informacje o postaciach powoli zaczynamy rozumieć, że nie będzie to takie proste jak wygląda na pierwszy rzut oka. Morgan Audic postarał się i fabuła książki jest konkretna – zwroty akcji dopasowane do spokojnej opowieści (tu nie będzie pościgów, strzelanek czy uganiania się za zbrodniarzem z piskiem opon czy karabinem pod pachą) i zaskakujące, spora grupa dobrze zarysowanych postaci głównych i pobocznych z wyrazistymi charakterami i ten klimat tworzony przez cień elektrowni atomowej.

Właśni ci bohaterowie są mocną stroną tej powieści, w której odnajdujemy miłość, zbrodnie czy przyjaźń. Mamy okazję bliżej poznać każdą z osób zaangażowanych w śledztwo i wyrobić sobie o nich zdanie czy też (lub nie) zapałać do nich jakąś sympatią, może zacząć im współczuć. Dokładając do tego skomplikowaną, sukcesywnie odkrywaną, sieć powiązań i zależności pomiędzy poszczególnymi postaciami otrzymujemy dobre zaplecze do rozgrywających wydarzeń.

Nie można jednak w tym wszystkim nie zauważyć paru schematów. Należy do nich m.in. Aleksander Rybałko czyli taki typowy glina, który nie potrafi pogodzić pracy z życiem prywatnym i rodziną. Ninę zaś możemy postrzegać jako przeniesienie schematu buntowniczego dziecka, które nie chce iść w ślady rodziców tylko wybiera wielką ideę, która najbardziej im dokopie.

„Jaskółki z Czarnobyla” zostały również sprawnie napisane pod względem językowym, ponieważ przez książkę się po prostu płynie. A klimat tego zagrożenie stworzony przez presję na Aleksandrze oraz przez promieniowanie robi swoje. Oczywiście można się odnieść do tego, że czasem wszystko niemiłosiernie potrafi zwolnić, ale da się to jakość przeżyć.

Podsumowanie recenzji

„Jaskółki z Czarnobyla” Morgana Audic to dobrze napisany kryminał z świetnymi postaciami, mrocznym klimatem i wciągającymi wydarzeniami, w którym nie brakuje zaskakujących momentów. Powieść jest złożona z licznymi dygresjami oraz ciekawą siecią powiązań pomiędzy występującymi w niej bohaterami.

W tym wszystkim odnajdziemy parę schematów, dość dobrze rozpisanych i wplecionych w fabułę, ale jednak schematów. Oprócz tego te spokojne momenty potrafią znużyć, zaś samo zakończenie, choć trochę zaskakujące to trochę zbyt patetyczne.

Niemniej polecam gorąco, bo pomimo tych kilku drobnych wad to naprawdę kawał porządnego kryminału.

Szczegóły:

Liczba stron: 558

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 2020

Data tego wydania: 2020

Wydawnictwo: Mova