Recenzje filmów

⏳ 2 min 49 s

Joker – film jednego aktora

„Joker” w reżyserii Todda Phillipsa opowiada o narodzinach antagonisty z  Gotham City, przeciwnika Batmana. Nie jest to przyjemna opowieść i przesłanie, które możemy z niego wynieść na długo zostanie w głowie.

Był sobie człowiek…

Film „Joker” to opowieść o Arthurze nazwiskiem Fleck, który ma problemy natury psychologicznej i schorzenie objawiające się niekontrolowanymi napadami śmiechu. Stara się jednak żyć normalnie, mieszka z matką, pracuje, chodzi do poradni. Jednak pewnego dnia jego świat zaczyna się walić i z każdą sceną w filmie obserwujemy całkowity jego rozpad. Widzimy jak każde zdarzenie pozbawia Artura nadziei i zmienia go.

Kreacja głównej postaci to majstersztyk, gdyż aktor bez słów oddaje uczucia, myśli i stan psychiczny postaci. I tak, ten Oskar należał się Joaquinowi Phoenixowi, gdyż zagrać trak złożoną postać zapewne nie było łatwo, a tym borodziej wydobyć z niej to, co najlepsze. Bo Arthur aka Joker z żadnej strony nie jest postacią jednowymiarową, lecz głęboką i skomplikowaną. Nie zapałamy jednak do niego sympatią, choć jesteśmy w stanie mu współczuć i zrozumieć jego zachowanie.

Może z bólem, może z przerażeniem, może z fascynacją, współczuciem czy może ze zrozumieniem, albo ze wszystkim naraz, będziemy obserwować ten wycinek życia kiedy komik stał się Jokerem. Ze zwykłego człowieka splot zdarzeń oraz ludzie przyczynili się do narodzin fanatyka, mordercy i człowieka całkiem niepoczytalnego. Człowieka, który dla wielu stał się ikoną ucisku i niesprawiedliwości. O ironio, nawet całkiem odpowiednią ikoną.

Mrok wokół duszy

Z wydarzeniami, grą aktorską oraz postacią współgra plan i muzyka. Tam, gdzie jest choć promyczek nadziei jest jaśniej, jest weselej, ale tam, gdzie czai się smutek czy zło jest ciemno, mroczno i ponuro. Gra świateł i kolorów podkreśla stan postaci, współgra z jego uczuciami oraz zagęszczającą się akcją. Bo właśnie pomimo braku szybkich akcji, szybkich zdarzeń wszystko gęstnieje, napięcia narasta budowane drobnymi epizodami. Właśnie te małe wydarzenia jak kropla do kropli drążą skałę tu przekładając się na nasycenie i prowadząc do narodzin Jokera w fioletowym garniturze z twarzą klauna.

Już nie pamiętam gdzie, ale przeczytałam komentarz do tego filmu, który brzmiał mniej więcej tak: „kiedyś aby stworzyć potwora trzeba było wrzucić człowieka do kwasy, dziś wystarczy wrzucić go w społeczeństwo”. I to doskonale podsumowuje film, gdyż z powodzeniem można tutaj wysnuć wniosek, że właściwie ludzie sami sobie zgotowali ten los. Brak empatii, zrozumienia czy szacunku do nietypowego człowieka jest tu wytykany. Wytykany subtelnie, ze smakiem ale dosadnie. Obraz społeczeństwa jaki dostajemy nie napawa ani radością ani optymizmem.

Duże nasycenie

„Joker” to film długi i spokojny, ale mocno napakowany uczuciami, myślami, obrazami i całą masą innych elementów. Przy tym jest niejednoznaczny, gdyż pod koniec nie wiemy, ile z tego działo się w głowie Artura, a ile rzeczywiście miało miejsce w jego życiu. Film daje trochę odpowiedzi, stawia trochę pytań i zdecydowanie nie jest łatwy, lekki i przyjemny. To produkcja mroczna, ciężka i nasycona negatywnymi obrazami. Film polecam, gdyż warto go zobaczyć, bo to klasa sama w sobie.

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Szczegóły:

Reżyseria: Todd Phillips

Scenariusz: Todd Phillips, Scott Silver

Gatunek: Dramat, kryminał

Produkcja: Kanada, USA

Czas trwania: 2h 2min

Data premiery światowej: 31.08.2019