Konteksty

⏳ 6 min 31 s

Kiedy byłem dziełem sztuki – E. E. Schmitt – powieść o naszych czasach

“Kiedy byłem dziełem sztuki” to powieść napisana przez francuskiego dramaturga i eseistę w 2002 roku, a na polskim rynku pojawiła się dopiero pięć lat później w roku 2007. Poruszone w niej zostają aspekty związane ze sztuką i artystą, ale także problem piękna, samoakceptacji i istoty egzystencji człowieka.

Żywe dzieło sztuki

Głównym bohaterem jest tutaj Tazio Firelli, który w wieku dwudziestu lat przeżył trzy nieudane próby samobójcze. Czwarta z nich także kończy się niepowodzeniem, ponieważ na przeszkodzie staje mu artysta Zeus Peter Lama. Mężczyzna ten proponuje młodemu człowiekowi, aby został dziełem sztuki, na co Tazio godzi się bez wahania pchany do tej decyzji zazdrością o swoich pięknych braci bliźniaków.

W ten sposób rodzi się wybitne, żywe dzieło sztuki – Adam bis, które w teorii nie jest już człowiekiem, a przedmiotem. W praktyce, poza zdeformowanym ciałem, funkcjonuje jak człowiek. Staje się to problemem, gdy główny bohater chce znowu stać się częścią społeczeństwa i żyć jako istota ludzka oraz założyć rodzinę.

Autor w swojej powieści poruszył bardziej wyrazisty obecnie, niż w roku wydania książki, problem sztuki nowoczesnej w imię której jako materiału używa się własnego ciała. Z życia kulturowego dobrym przykładem odnoszącym się do głównego bohatera jest wystawa Body Worlds Vital przedstawiająca wypreparowane, ludzkie zwłoki. Autorem tych ekspozycji, które są wystawiane od 1995 roku jest Gunther von Hagens. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że sztuka tego niemieckiego lekarza mogła służyć jako inspiracja do napisania tej książki. Wprawdzie główny bohater Schmitta jest żywy, ale jego zdeformowane ciało służy jako eksponat, a co za tym idzie jest on sprzedawany na aukcjach jak zwykły przedmiot.

Granice dla artysty

Problem ten ściśle wiąże się także z drugim zagadnieniem, czyli etyką i moralnością artysty. W powieści zostaje postawione pytanie, jak daleko w wykorzystywaniu ludzkiego ciała, swojego czy nie, może posunąć się artysta, aby nie przekraczać zasad etyki, moralności czy granic człowieczeństwa. Wyznania religijne nakazują szanowanie swojego ciała, nie tylko po śmierci ale i w ciągu życia. Widoczne jest to najbardziej w najbliższym nam wyznaniu, czyli religii rzymsko – katolickiej, gdzie nie pochwala się tatuowania, piercingu czy operacji plastycznych za życia, a po śmierci ciało składane jest z czcią w grobie. Religia ta potępią także samobójstwo i celowe okaleczanie się. Artyści, którzy jako materiału używają własnego ciała są z jednej strony są podziwiani za odwagę, a z drugiej krytykowani. Sytuacja ta koresponduje z postawą Zeusa Petera Lamy, o którym jeden z drugoplanowych bohaterów, ślepy malarz Hannibal powie:

„Sukces to zazwyczaj coś, co nie pochodzi od artysty, lecz od publiczności. Od czterdziestu lat Zeus zmusza publiczność, żeby reagowała na jego prace, nieustannie ją mobilizuje, żeby robić szum wokół siebie, że jakoby zyskuje jej aprobatę. Ponieważ skandal jest medialnym akceleratorem, szuka pomysłów, które szokują. Ponieważ ludzie utożsamiają to, o czym się mówi, z tym, co ma wartość, robi wszystko, żeby o nim mówiono, żeby nikt nie wątpił w jego wartość. Ponieważ niezbyt uważny obserwator może pomylić jakość dzieła z liczną komentarzy, załatwia sobie komentarze z prawa i lewa. […] Robi karierę nie swojej pracowni, ale w mediach.”

Opis ten oddaje także obecną sztukę nowoczesną, którą może być cokolwiek, a najczęściej jest tym droższa im więcej wokół niej szumu medialnego.

Autor zwraca uwagę czytelnika na te zagadnienia, ale nie poprzestaje na tym piętnując je. Pod koniec powieści stwierdza, że przerobienie człowieka na przedmiot jest poniżeniem osoby ludzkiej, a „sztuka jest dla człowieka, tworzona przez człowieka, ale na pewno nie jest człowiekiem”.

Problem etyki i moralności sztuki w odniesieniu do człowieka jest obszerny i stanowi od dawna temat wielu dyskusji pośród różnych grup społecznych, dlatego też tutaj zostaje jedynie zasygnalizowany bardzo skrótowo w odniesieniu powieści do kultury.

Nasza przedmiotowość

Przechodząc dalej do jednego z głównych problemów, z jakim mamy do czynienia w życiu kulturowym i społecznym, również bardziej widocznym obecnie niż te kilkanaście lat temu, jest patrzenie na siebie przez pryzmat idealizowanych osób.

Tazio czyli Adam bis zgodził się zostać przedmiotem, ponieważ miał problem z poczuciem własnej wartości i żył w cieniu swoich sławnych, genialnych braci. Nie mógł być tak sławny jak oni, więc zrobił im żart i stał się bardziej znany. To nic, że o nim nie mieli o tym pojęcia, ale w odczuciu bohatera ważna była sława i podziw społeczeństwa.

To sprowadza nas do gloryfikowania konkretnych ideałów mężczyzn i kobiet, co ma miejsce na coraz większą skalę. Należy jednak zaznaczyć, że nie jest to nowość, ponieważ nawet w renesansie czy barku pewne zachowania, postawy społeczne czy ubiór były „na topie”, a powiedzenie rubensowskie kształty ma swoje źródło w sztuce, będącej integralna częścią życia kulturalnego. W XXI wieku promuje się natomiast gładkie, szczupłe kobiety i wysportowanych mężczyzn, a upiększone w programach graficznych zdjęcia obu płci stanowią ideał, kanon dla wielu młodych osób.

Młodzi ludzie nie stają się dziełami sztuki, ale szukają akceptacji poprzez publikowanie swojego wizerunku w Internecie, gdzie skrupulatnie gromadzą komentarze i polubienia swoich postów. Ilość otrzymanych opinii jest dla nich wyznacznikiem sławy i statusu, tak jak w książce dla Zeusa Petera Lamy. Są tym samym Taziem i szalonym artystą w jednym i prawdopodobnie, tak jak Tazio, poszukują swojej drogi do samoakceptacji i szczęścia.

Wszechobecny konsumpcjonizm

Dochodzimy tym samym do jeszcze jednego, ważnego aspektu, który został poruszony w powieści przez E. E. Schmitta, a mianowicie do konsumpcjonizmu. Problem ten został tylko wspomniany, ale przebrzmiewa w całej powieści m.in. w bogactwie i przepychu domu Zeusa w kontraście skromnej chatki Hannibala czy sławie braci Firelli, którzy popadli w nałogi i odsunęli się od rodziny. Kultura konsumpcyjna stała się tematem badań dla wielu filozofów, czy socjologów. Autor w swojej książce podsumowuje tą sytuację nazywając ja przy tym dyskursem czasów obecnych i grą pozorów.

„Wmawia nam się, że ważna jest aparycja, proponuje nam się kupowanie dóbr, produktów i usług, które zmieniają lub ulepszają nasz wygląd – ubrania, diety, fryzury, produkty zdrowotne, produkty luksusowe, podróże w słoneczne rejony, operacje chirurgiczne.”

E. E. Schmitt piętnuje także postawę, według której człowiek może poczuć się szczęśliwy, gdy nie musi myśleć i podąża za zdaniem, opiniami innych. Ci „inni” mają rzekomo wiedzieć, co dla owego człowieka jest lepsze.

Podsumowanie

Podsumowując można powiedzieć, że wszystkie aspekty łączą się ze sobą poczynając od zachowania człowieczeństwa w sztuce po samoakceptację i konsumpcjonizm. Przecież robiąc sobie zdjęcia i wystawiając je do oceny nie tylko liczymy na pochwały, ale sami stajemy się poniekąd sztuką. Kreowanie własnego wizerunku dla sławy i podążanie za trendami stanowi natomiast część kultury konsumpcyjnej.

Wszystkie te przywary, cechy naszej kultury i życia społecznego autor wytyka nam szokując historią człowieka, który wolał stać się przedmiotem niż żyć w społeczeństwie, w którym nie mógł się odnaleźć. Połączone w jedno i wyolbrzymione na kartach książki dają karykaturalny obraz naszej kultury masowej.