Obyczajowe, romans

⏳ 4 min 6 s

Lato koloru wiśni – Carina Bartsch

„Lato koloru wiśni” Cariny Bartsch to lekki i bardzo prosty wstęp do historii miłosnej Emely i Eliasa, dwójki młodych studentów, którzy kiedyś byli przyjaciółmi. Spotykają się przypadkiem po latach i tak na nowo odżywa ich znajomość, pełna wzajemnego wkurzania się i dziwnych zagrywek.

Ach ta miłość

W „Lecie koloru wiśni” poznajemy naszych bohaterów zaczynając od Emely Winter, której ukochana przyjaciółka Alex Schwarz po burzliwym zakończeniu swojego związku przeprowadza się do Berlina. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że wprowadza się do swojego brata Eliasa, pierwszej wielkiej i niespełnionej miłości głównej bohaterki (Alex oczywiście o tym fakcie nie ma pojęcia). Cała trójka razem wychowywała się i dorastała w Neustadt, ale drogi Eliasa i Emely rozeszły się w szkole średniej.

Oprócz tej trójki poznajemy także paczkę przyjaciół Eliasa, Evę – współlokatorkę Emely o dość bezpośrednim sposobie bycia czy parę innych postaci, w tym rodziców naszej trójki głównych bohaterów. Przy czym narracja będzie prowadzona cały czas tylko przez pannę Winter.

Warto też mieć na uwadze, że powieść po raz pierwszy została wydana w 2011 roku, a w Polsce stosunkowo nie dawno. Z tego względu pewne elementy powieści są trochę przestarzałe jak np. słuchanie muzyki na CD czy sprawdzanie maili tylko na komputerze.

Typowa historia miłosna

Carina Bartsch rysuje dość typową historię o miłości, niezbyt szczęśliwej i jeszcze niedojrzałej. Choć Emely i Eliasa nie mają już nastu lat, tylko dwadzieścia z kawałkiem i parę związków za sobą zachowują się jak typowe postacie z romansów młodzieżowych. I „Lato koloru wiśni” to taki romans młodzieżowy tylko „postarzony” przez wplecione w niego elementy „dorosłe”, a konkretnie współżycie i jego otoczkę.

Tak wielu ludzi na darmo szuka przez całe życie swojej drugiej połówki, brakującej części, która mogłaby ich dopełnić. Łatwiej jest im znaleźć igłę w stogu siana, więc w końcu zadowalają się tym, co dostają w zamian i z czasem zapominają, że może istnieć coś innego, coś o wiele głębszego.

Na szczęście jednak nie mamy tutaj cierpień młodej panny Winter tylko sprawnie i lekko prowadzoną narrację. Jest też humor w postaci słownych przepychanek między główną parą czy też komizm sytuacyjny, ale jakoś tak do mnie on, w tym wypadku, nie trafił (zamiast tego facepalmów parę zaliczyłam).

Myślę, że miłość jest zdecydowanie zbyt często sprowadzana tylko do relacji dwojga ludzi, pomiędzy którym powstaje więź seksualna. Uczucia, które żywimy do rodziny, przyjaciół, to przecież nic innego niż miłość. Z tą tylko różnicą, że nie chcemy z nimi sypiać – przynajmniej w normalnych wypadkach.

Oprócz wątku miłosnego autorka postarała się aby ta fabuła nie była aż tak płytka jak większość romansów. Znajdziemy tutaj sporo o wartości przyjaźni, byciu dobrym i wyrozumiałym człowiek czy też dramat rodzinny. Samo bohaterowie, dość prości, niezbyt skomplikowani i niezbyt fascynujący nie wypadają jednak najgorzej. Może są ciut przesłodzeni i nie tylko głębia charakterów nie powala ale i spektrum różnorodności postaw czy wartości jest tu bardzo wąskie, jak na taką liczbę postaci.

A jak już jesteśmy przy cukrze to Emely i Elias zdecydowanie należą do kategorii przesłodzonych postaci głównych rodem z romansów dla nastolatek. Tacy dobrzy, szlachetni i w ogóle wspaniali, oczywiście do pewnego stopnia. Niemniej ich negatywnych cech nie widać w cale.

Podsumowanie recenzji

„Lato koloru wiśni” Cariny Bartsch to przeciętna historia romantyczna jakich wiele – nieskomplikowana, lekka, dość przewidywalna i przyjemnie napisana. Fabuła prosta jak drut, bohaterowie tylko ciut bardziej złożeni, a same wydarzenia nie zaskakują.

Czyta się ją dobrze i szybko, choć niektórych może odrzucić poczucie humoru pisarki, trącąca myszka technologia czy bardzo płytkie relacji i wyidealizowane podejście do niektórych tematów. Z wielu powodów można śmiało tę książkę określić jako romans dla nastolatek, ale tematy oscylujące bezpośrednio wokół seksu zdecydowanie podnoszą próg wiekowy z tego (jak dla mnie) 13+ do wyższego.

Jak ktoś lubi takie romanse to polecam, ale jeśli nie to nie ma co sięgać po tę książkę (jakimś trafem klasyfikowaną jako literatura piękna na „Lubimy Czytać”…). Pewnie gdybym miała te naście lat to na pewno bym się tą książką zachwyciła (nie samą fantastyką wtedy żyłam), bo w sumie to sposób przekazu i poruszane kwestie są dość typowe, jeśli nie stereotypowe, dla tego wieku.

Plusy:

  • prosty język
  • lekka narracja

 

Minusy:

  • infantylne postacie
  • prosta historia
  • niedojrzałe relacje
  • przewidywalność

 

 

Szczegóły:

Cykl: Lato koloru wiśni

Numer tomu: I

Liczba stron: 490

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 2011

Data pierwszego wydania PL: 2015

Data tego wydania: 2015

Wydawnictwo: Media Rodzina