Konteksty

⏳ 4 min 32 s

Lektura w szkole: przyjaciel, wróg czy nikt ważny?

Kto z nas nie przechodził przez konieczność czytania w szkole tego, co nazywa się lekturą? Każdy uczeń, od szkoły podstawowej przez gimnazjum a na szkole średniej kończąc dostawał wykaz lektur do przeczytania na lekcjach języka polskiego. Jedne były ciekawe, inne trochę mniej a część po prostu nie przypadała do gustu. Studia? Tak… Tu też się czyta, ale to inna para kaloszy.

Czasy szkoły

Jeśli się poszuka na pewno znajdzie się fan lektur. Zawsze przecież był w klasie ktoś, kto wiedział wszystko i wszystko czytał. Ktoś, kto zachwycał się nawet najbardziej nudnym i długim tomem, jaki przyszło wziąć do ręki. Z biegiem lat kanon lektur szkolnych się zmienia, bo niestety zmienia się system nauczania i poziom leci w dół. Dzisiaj czyta się coś innego niż te 16 lat temu. Do podstawówki wrzucono „Opowieści z Narnii, cz. I: Lew, Czarownica i stara szafa”, które przecież kilka lat temu w kanonie nie były. W gimnazjum zaleca się przeczytać wybrany utwór fantasy: Ursuli Le Guin, J. R. R. Tolkiena czy Andrzeja Sapkowskiego. Tego wcześniej tez nie było. Co nie znaczy, że te pozycje są złe. Są ciekawe. Są niesamowite na swój sposób każda. Lecz czy plakietka lektury tego nie zepsuje?

Dlaczego jednak nie kochamy lektur? Tak na dobrą sprawę co tu mamy lubić? Najpierw każą czytać, potem pisać plan wydarzeń w punktach między czasie charakteryzuje się bohaterów i omawia co się działo. Oczywiście nie wolno zapomnieć o kartkówkach i sprawdzianach z tego, czy na pewno czytało się książkę a nie streszczenie (tak teraz modne). Kat wisi nad głową. Sznur dynda przed twarzą. Młodzi ludzi są zmuszani do robienia czegoś. A jak to ludzka natura ma w zwyczaju, zwłaszcza w młodym wieku. Buntuje się przeciwko nakazom. Czytać bo kazali? Nie… Czytanie jest złe bo ktoś nas do niego zmusza.

Skojarzenie z czytaniem

Niestety wiele osób nie wyzbywa się skojarzenia – czytam bo muszę więc nie czytam bo czytanie jest nudne i wiąże się z nakazem. Kończąc szkołę cieszą się owi, że już nie będą musieli dwoić i troić by zaliczyć test z lektury. Matura i koniec czytania. Strasznie nie fair ta plakietka. Niestety funkcjonuje. Czytanie kojarzy się z koniecznością i obowiązkiem szkolnym, ze znienawidzonymi przez to książkami. Gdyby jednak ktoś nam polecił to samo, co czyta się w szkołach i przerabia na lekcjach bez całej tej otoczki bardzo możliwe że podejście byłoby inne.

Dlaczego? Nie ma przymusu. Nie ma terminu, że trzeba. Nikt nie sprawdzi, nie wstawi pały za nieczytanie. To nasz wybór, do dokonania którego zachęca dobry kolega. Ta sama książka ale już inaczej się na nią patrzy. „To nie lektura więc może być ciekawa. Lektury są przecież nudne, prawda? Lektura nie może być ciekawa, bo czyta się ja w szkole.” Plakieta i stereotyp robią swoje. Bez tego książka staje się zwykłą książką o czymś niezwykłym. Książką, która może zaciekawić i wciągnąć. Książką, która nie będzie już taka zwykła. Magia? Nie. Po prostu podejście psychologiczne – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Na szczęście są tacy, którzy pomimo tego, że lektury w szkole nie zapaliły w ich sercach miłości to stwierdzili: „to nudne, ale może coś innego?”. Ci nie byli pasjonatami lektur, ale gdzieś zapaliło im się światełko, że to może nie jest problem z nudą w czytaniu, lecz z książką, która nie koniecznie odpowiada ich własnemu książkowemu JA. Szukają innej drogi, własnej drogi ku radości z czytania, niekoniecznie pałając miłością do lektur szkolnych. Dla nich lektura będzie czyś co się czyta z musu i nie będą kojarzyć tego z aktem czytania. Dla nich czytanie nie jest nudne. Dla nich czytanie to wyprawa w inny świat. A lektura? To prostu lektura, która czasem może okazać się ciekawa.

Czytacze lektur

Wrócę jeszcze do tych co czytali zawsze każdą lekturę. Trzeba jednak zaznaczyć, że czytanie lektur nie oznacza od razu tego, że będzie się czytać więcej. Chcieli być dobrymi uczniami. Chcieli mieć dobre oceny i czytali bo tak było trzeba. Czy szukali czegoś więcej? Nie koniecznie, bo przecież więcej nie było potrzebne do dobrych stopni. Czytanie dla nich będzie się kojarzyć z obowiązkiem, który trzeba wykonać i tyle. Dziękuję, więcej nie trzeba.

Są też ci, co czytają lektury i w ten sposób zapala się w nich ogień miłości do literatury. Zaczynali do kata będącego lektura, którą trzeba było przeczytać. I czytali. Potem było im mało i chcieli więcej. Więc szukali innych pozycji. Czytali lektury i  inne książki. A Jest ich nie wielu. Oni, ci nieliczni czytający lektury i coś więcej, w cale nie muszą mieć kartki z napisem humanista. Czytanie, miłość do książek nie oznacza bycia humanistą. Określenie to teraz zakrawa już niestety na niezbyt pochlebne. Nie, nie. Nie należy łączyć pasji czytania z tym, że to oznacza bycie humanistą. Ludzie czytają nie zależnie od zawodu.

Źródło grafiki: freepik