Fantastyka

⏳ 2 min 46 s

Magia krwawi – Ilona Andrews

Po zmaganiach na Arenie czas na plagi w „Magia krwawi” Ilony Andrews. Nasza bohaterka Kate stanie oko w oko z ucieleśnieniem siedmiu plag, które za cel obrały sobie Atlantę i jej mieszkańców. Łatwo nie będzie, bo ktoś musi za tym stać.

W cieniu zagłady

„Magia krwawi” zaczyna się tym wątkiem, którym kończy się tom poprzedni – kolacją między Kate i Władcą Bestii. I wątek ich związku będzie dość istotny w tym (i niestety w następnej też) konkretnym tomie. Zaraz obok próby rozwiązania zagadki związanej z postacią długiej, brązowej pelerynie z kapturem. Morduje i rozsiewa zło po mieście i nikt nie wie czemu ani po co, bo nie ma ani żądań okupu ani jakichkolwiek innych prób kontaktu ze strony tegoż osobnika.

Recenzja poprzedniego tomu:
Magia uderza – Ilona Andrews

I tak Kate sięga po pomoc gdzie tylko może, aby poznać tożsamość sprawcy a koniec końców go pokonać. Tradycyjnie więc pojawi się Saiman, Gromada oraz rabini zamieszkujący magiczną świątynię chronioną przez golemy.

Oni i Atlanta

O ile lubię przygody Kate w tym fascynującym świecie, gdzie magia zderza się z technologię, o tyle jej miłosne rozterki mnie nie ciekawią. Po prostu. Całościowo więc cykl ten mi się podoba i dlatego z uporem go czytam, pomimo mocno akcentowanego wątku romantycznego. Więc już wiecie, że sporo o związku będzie w tym tomie i na szczęście nie tylko o nim.

Ilona Andrews znów sięga do różnych mitologii by kreować antagonistów i postacie poboczne. Wychodzi jej (a raczej im) to całkiem dobrze i logicznie patrząc na to z perspektywy. Tym razem mamy tajemniczego sprawce w kapturze za którym kroczy uosobienie siedmiu plag. Kate wraz ze swoją świtą jakoś pokonują ich krok po kroku, by odkrywać przy okazji sekrety tego skrytego gościa.

I ta część wypada całkiem nieźle, słabiej niż w przypadku poprzedniej części ale też nie najgorzej. Tradycyjnie zbieramy okruszki po kolei, mamy różne tropy i wielki finał w postaci konkretnej bitwy na śmierć i życie. W to wplecione zostaje parę wątków społeczno-politycznych tamtego świat, trochę nawiązujących do znanych na problemów.

A i rzecz dość istotna – znów dostajemy kawałek układanki związany z przeszłością Kate. Ten wątek w całym cyklu jest interesujący i bardzo ładnie rozłożony na każdą część. Autorzy nie od razu wykładają nam kawę na ławę tylko wraz ze zmianami jakie zachodzą w głównej bohaterce poznajmy jej historię lepiej. A jest to całkiem barwny życiorys.

Podsumowanie recenzji

„Magia krwawi” Ilony Andrews to dobry tom czwarty o wojowniczce Kate i jej przygodach, trochę wciągający, trochę intrygujący. Postacie wciąż są sprawnie kreowane a liczne poruszane wątki łączą się w sensowną całość. Same wydarzenia jednak nie porywają jak w innych częściach i choć poszerzają wykreowany świat to brak im jakiejś takiej iskry.

W ogólnym rozrachunku powieść wypada tylko dobrze, bo wciąż jest to co wspaniałe z tomów poprzednich, ale zabrakło czegoś może świeżego, fascynującego, czegoś…innego.

Szczegóły:

Cykl: Kate Daniels

Numer tomu: IV

Liczba stron: 436

Numer wydania: II

Data pierwszego wydania: 2010

Data pierwszego wydania PL: 2011

Data tego wydania: 2018

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Recenzja kolejnego, piątego tomu:
Magia zabija – Ilona Andrews