Recenzje filmów

⏳ 4 min 40 s

Mulan z 2020 od Disney’a – Silna kobieta

Recenzja aktorskiej wersji Mulan od Disney’a.

Znana nam historia Mulan – młodej dziewczyny, która wyrusza na wojnę zamiast chorego ojca, doczekała się wersji aktorskiej. Niby historia wciąż ta sama, ale jednak nie do końca.

Przypominajka

Mulan to bohaterka animacji Disney’a z 1998, której w przygodach towarzyszy mini smok Muszu i przynoszący pecha świerszcz. Zamiast ojca wyrusza ona do wojska, walczy z Hunami, ratuje generała, cesarza i przy okazji całe Chiny. W międzyczasie wychodzi na jaw, że jest kobietą, ale koniec końców wszyscy jej dziękują.  

Wyjątkowa z urodzenia

W filmowej wersji o Mulan mamy mniej więcej tę samą historię. Ale tylko mniej więcej, gdyż dostajemy dziewczynkę, która jest wyjątkowa od urodzenia – jej chi jest chi wojownika. No bo czemu nie? Przez to nasza bohaterka (jakże mogło być inaczej) odstaje od kobiet i w ogóle od swojej społeczności, ale w wojsku odnajduje się doskonale. I w zasadzie nic w tym dziwnego, bo wojaki to nie chłopy na schwał, ale praktycznie same wcielenia smerfa Ciamajdy.

To wprowadzenie chi to największa zmiana, spośród wprowadzonych względem animacji, całkowicie zmieniająca narrację. W bajce nasza protagonistka nie wyróżniała się aż tak na tle swojej osady, a sytuacja u swatki była tylko splotem niezbyt szczęśliwych zdarzeń. Pozycję wojownika osiągnęła ciężką pracą i sprytem, a nie swoją zajebistością od urodzenia. Ta zmiana jest zmianą na gorsze, gdyż spłyca mocno historię i jej wydźwięk. Już nie ma niezdarnej dziewczyny o wielkim sercu, jest w zasadzie zarozumiała panna, co lubi robić na przekór.

Przez to ciężko zapałać sympatią do “nowej” Mulan. Jest zbyt wyzwolona, zdaje się nieodpowiedzialna, a przy tym płaska, jednowymiarowa. Jej decyzja zdaje się być podyktowana nie tyle dobrem ojca, co chęcią spełnienia się. Wątek nie przekonuje, tym bardziej, że scena symbolicznego obcięcia włosów w filmie nie występuje, a szkoda.

Nowi i starzy przeciwnicy oraz przyjaciele

W filmie wprowadzono także postać kobiety-czarownicy, wspierającej Hunów. Podobnie jak główna bohaterka – nasza antagonista jest wyzwolona i sama o sobie decyduje. Ale tylko pozornie. Czarownicy brak wyrazistości, spójności, a zamknięcie jej wątku jest zwyczajnie słabe i nieprzekonujące. W pewien sposób ma tworzyć parę z naszą Mulan, ale duet ten pomimo wspólnych cech i dialogu „ku chwale wolnej kobiety” jest zwyczajnie słaby. Hunowie, jak to oni – odziani na czarno i waleczni.

Pozostałe postacie poboczne są tak samo płaskie jak ekran, na którym się pojawiają. Nie wyróżniają się spośród innych i nie zapadają w pamięć od generała (tak ważnego w bajce), cesarza aż po „ziomków” naszej bohaterki. Nie ma więc autentycznie zabawnych scen (np. kąpiel Mulan) czy momentów chwytających za serce (np. dotarcie do pogorzeliska) z ich udziałem. Gonienie kury na samym początku czy rozmowy żołnierzy nie są śmieszne, jakby ktoś pytał.

O grze aktorskiej nie ma co się rozpisywać, bo właściwie nie mam jej tutaj za dużo.

W skrócie: Muszu nie ma, świerszcza nie ma, za to jest feniks, który wydaje się wepchany na siłę.

Nudna historia bez efektu łał

Możemy śmiało założyć, że film miał wywołać efekt łał, ale niestety nie wyszło. Przerobiona historia jest nuda (nie dlatego, że jest przewidywalna), gdyż dialogi są drętwe, żarty nieśmieszne a postacie nijakie. Nie ma kilku ważnych scen nadających animacji jej wyjątkowości m.in. ciężkich treningów (w filmie Mulan po prostu jest zajebista) czy poświęcenia się bohaterki dla ratowania generała. Kamienie milowe zniknęły, podobnie jak elementy nadające historii warstwy emocjonalnej. Te co są nie przekonują, gdyż są zbyt przerysowane.

Film poszedł mocno w efekty wizualne odrzucając osobisty wydźwięk historii. Za dużo w nim walk niczym z „Przyczajonego tygrysa”, a za mało emocji z „Domu Latających Sztyletów”. Ciąg przyczynowo skutkowy też się trochę kupy nie trzyma, patrząc na działania samej bohaterki, Czarownicy czy na cesarzu i na armii Hunów kończąc.

Gdzie jest muzyka i co z tą kamerą?

Już na film zostało tutaj wylane wiadro pomyj, a dojdzie jeszcze jedno za ujęcia i muzykę. O znaczeniu muzyki, o tym, ile wnosi do filmu rozpisywać się nie trzeba. I to jest coś, czego zdecydowanie tutaj zabrakło, bo owszem, motywy z animacji powracają, ale nie wpisują się za bardzo w to, co dzieje się na ekranie. Muzyki właściwie…nie ma, nie wybrzmiewa przy teoretycznie istotnych scenach w filmie, więc nie ma już emocjonalnego nacechowania ujęć.

Same ujęcia pozostawiają wiele do życzenia – poszatkowane, tam, gdzie nie jest to konieczne. Sceny nie dynamiczne (np. malowanie twarzy) pocięte różnymi ujęciami wypadają słabo i sztucznie. Walka jakoś się tutaj jeszcze broni, ale tylko jakoś, gdyż zdecydowanie przesadzili z ilością scen z kopaniem włóczni. Wychodzi na to, że tylko to nasza Mulan potrafi robić…

Resumując

Nowa Mulan od Disney’a jest filmem co najwyżej przeciętnym. Jest to film względnie ładny, względnie spójny i niestety nudny. Być może podbije serca małych dziewczynek, być może gdzieś się im spodoba, ale nie wróże mu tej ponadczasowości, jaką cieszy się pierwowzór.

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Szczegóły:

Reżyseria: Niki Caro

Scenariusz: Lauren Hynek, Rick Jaffa, Elizabeth Martin, Amanda Silver

Gatunek: Fantasy / Przygodowy

Data premiery światowej: 04.09.2020

Data premiery polskiej: 11.09.2020