Konteksty

⏳ 4 min 21 s

Gdzie leży miłość pogrzebana, czyli o Walentynkach (i nie tylko)

Walentynki – wielkie święto zakochany obchodzone tradycyjnie w zimowym miesiącu roku. Dzień ten (o ironio) jest związany ze św. Walentym, którego zamordowano właśnie 14 lutego. Święto zakochanych w pamiątkę mordu – jak miło…

Święto konsumpcjonizmu

Mówiąc o walentynkach pierwsze, co nasuwa się na myśl to sklepowe półki pełne odpowiednio oznakowanych słodyczy, liczne reklamy sklepów jubilerskich, drogerii czy kwiaciarni. Lokale maści wszelakiej ogłaszają się wówczas ze specjalną ofertą na romantyczną kolację czy specjalną atmosferę na popołudniową kawę… Patrząc na to wszystko można dojść do wniosku, że to święto, podobnie jak wiele innych, to święto dla sprzedawców, którzy najwięcej na tym zyskują. Z jednej strony dobrze, a z drugiej źle – tak łatwo iść coś kupić. Konsumpcjonizm przyczynił się do tego, że odhaczmy wszystkie daty w kalendarzu poprzez kupienie prezentu – iść, kupić, dać – załatwione. Miłość powoli również sprowadzamy do swego rodzaju elementu życia, który można kupić.

Ileż to kobiet chwali się koleżankom, że mąż jej kupił pierścionek, bransoletkę, kolczyki, wielki bukiet kwiatów, nowe perfumy, do restauracji na kolację zabrał… Panie zbierają skarby, by podtykać je pod nos mniej i bardziej dobrym znajomym, ale czy o to chodzi w miłości? Kobiety chwalą się przed innymi jakiego to cudownego mają mężczyznę, który obdarza je upominkami. Niestety coraz częściej wartość bezcennej miłości przekłada się na cenę prezentów. Walentynki nie są tu wyjątkiem.

Najkrótsza noc

Nasi przodkowie mieli swoje święto miłości – Kupalnockę (inaczej Noc Kupały). Był to dzień przesilenia letniego, kiedy to panny plotły wianki lub szukano kwiatu paproci, Lato sprzyjało tańczeniu, jedzeniu i piciu przy ogniskach, zrzucaniu ubrań czy innym przyjemnościom. Najkrótsza noc w roku była dla Słowian wyjątkowa, dlatego tak mocno ją świętowali – jasność górowała nad mrokiem, powoli zbliżał się czas zbiorów. Wówczas ważne było wspólne celebrowanie święta – razem, z radością pośród natury.

Sięgając do innych kultur także możemy odnaleźć różne święta związane z miłością i płodnością pełne radości, tańca i wspólnego spędzania czasu. Niestety coraz bardziej oddalamy się od tego zwyczaju na rzecz dawania rzeczy. A i gdyby ktoś zapomniał, warto zaznaczyć, że dla chrześcijan św. Walenty to patron także osób chorych (m.in. umysłowo oraz epileptyków) oraz osób opętanych.

Różne oblicza miłości

A jak dzisiaj wyglądają wzorce miłości? Najbardziej po oczach i uszach bije hit (bardzo wątpliwej wagi, a raczej o wadze zerowej) „365 dni” wraz kontynuacją – i książki i (o zgrozo!) film. Jest to polskie pokłosie amerykańskiego cyklu powieści wraz z ekranizacjami „50 twarzy Greya”, także w tym klimacie.

Co tam mają wartościowego? O ile książek Blanki Lipińskiej nie byłam w stanie przezytać, to udało mi się zapoznać z dwoma pierwszymi tomami Grey od E.L. James. Jakby bardzo głęboko tam poszukać (prawie na samym dnie) czy poszperać między wierszami (koparką) to doszuka się tam oddania, wielkiego uczucia i efektów traumy. Najbardziej jasnym przekazem są jednak sceny…erotyczne (dla fanów „mocnych” wrażeń w „sypialni”) i nietypowy związek dwojga ludzi.

Smutne jest to, że coraz więcej osób sięga po te pozycje i się nimi zachwyca, gdyż widzą w nich prawdę objawioną o związkach. Smutne jest również to, że takie rzeczy wpływają na kreowanie kultury obecnych czasów. Z drugiej strony (na całe szczęście daje to nadzieję) istnieje grono, które mocno krytykuje te książki i filmy.

Kino i literatura stanowią część z wielu dostępnych rozrywek, stąd romanse są tak bardzo przesłodzone i tym samym bardzo nierealne. Trzeba pamiętać, że to fikcja ukazująca większy urywek całości i zawsze, wcześniej czy później jest ta proza codzienności. Na nią składają się zakupy, praca, rachunki, czy liczne problemy. Z nimi trzeba nauczyć się radzić.

W jak wyjątkowe

Wracając jednak do walentynek – miło sprowadzić miłość do jednego dnia w roku – odbębni się szybko, potem można zapomnieć na cały rok. Z przykrością stwierdzam, że często tak się dzieje. Miłość to uczucie, wielkie i piękne, okazuje się tylko okazjonalnie: w rocznicę, w walentynki – kupuje się coś i po sprawie. Na co dzień, w biegu, po pracy czy przed ciężko pamiętać, bo tyle na głowie. Wystarczy jednak drobny gest – cukierek wrzucony do torby, miły sms czy karteczka z napisem „kocham Cię” i od razu dzień jest milczy. A wieczorem? Wspólnie zrobić kolację, wyjść po prostu na spacer (nie koniecznie wtedy, gdy wszędzie alarmy o przekroczonych normach zanieczyszczeń) lub po prostu porozmawiać przy kawie w kuchni – proste, niekosztowne (czyli dla wielu bez wartości) i zbliżające do siebie. Kocha się przecież cały rok, prawda?

Źródło grafiki: freepik