Obyczajowe, romans

⏳ 3 min 19 s

Od pierwszego wejrzenia – Nicholas Sparks

Dalsze losy Lexie i Jeremiego w „Od pierwszego wejrzenia” Nicholasa Sparksa to obraz rozwijającej się miłości. To historia budowy związku oraz remontu domu i odnajdywania się w innej, nowej sytuacji.

Dalsze losy cudu

Cud się wydarzył, więc teraz przyszła kolej na ciąg dalszy naznaczony prozą życia. „Od pierwszego wejrzenia” skupia się bowiem na relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Jeremy porzuca swoje dotychczasowe życie i przeprowadza się do małej mieściny w Karolinie Północnej.

Boone Creek jest specyficznym miejscem i z tego powodu aż do ślubu przyszli małżonkowie mieszkają osobno. Dopiero, gdy padnie sakramentalne „tak” zamieszkują pod jednym dachem. W międzyczasie remontują dom, aby ich trzyosobowa rodzina miała swój własny, przytulny kąt.

Nicholas Sparks trochę odszedł do swojego schematu i przedstawił obraz rozwijającej się relacji dwójki ludzi. Owszem, łączy ich wielka miłość i dziecko, które wnet się pojawi, ale właściwie Lexie i Jeremy się nie znają. I mają problem by się dogadać.

Obraz związku na opak

Nie da się ukryć, że „Od pierwszego wejrzenia” prezentuje ten etap, kiedy dwoje ludzi się poznaje, próbuje nauczyć się siebie. I jest to droga wyboista, trudna i pełna niedomówień, kłamstw, bo tym razem Sparks zaserwował obraz związku trudnego.

I mogłabym się tu pokusić o ocenę postępowania bohaterów, wypunktować głupotę czy bezsens, ale to musiałabym zaspoilerować całą opowieść. A tego nie zrobię. Za to powiem, że tak historia powinna dać do myślenia, stanowić podstawę do dyskusji i związkach. Nie wiem jak dużo jest takich opowieści, które z jednej strony niby są romantyczne, a z drugiej prezentują ten nieromantyczny, ten trudny kawałek codzienności będący efektem niekoniecznie trafnych decyzji.

Ludzie są tylko ludźmi i nikt nie jest doskonały, ale w małżeństwie chodzi o to, by tworzyć zespół. Spędzicie resztę życia, ucząc się siebie nawzajem, i od czasu do czasu będziecie na siebie naskakiwać. Ale piękno małżeństwa polega na tym, że jeśli wybrałeś właściwą osobę i jeśli oboje się kochacie, zawsze znajdziecie sposób, by się z tym uporać.

I ciężko się z tym cytatem nie zgodzić, choć kuci mnie dorzucić do niego parę swoich groszy. Jednak wróćmy do książki. Bo ona, jak wspomniałam, jest o tej wyboistej drodze do związku. I to Sparksowi wyszło – pokazanie innej wersji historii o miłości. Nasi główni bohaterowie mają tu więcej miejsca i przestrzeni dla siebie. Dostajemy więcej informacji o nich samych – charakterze, przeszłości i planach na przyszłość.

Niestety tło wypada trochę słabo i jest zwyczajnie tłem. Z chęcią dowiedziałabym się więcej o postaciach ważnych w życiu Lexie i Jeremiego, którzy są zaledwie muśnięci.

Natomiast największy zarzut ma do zakończenia, które jest ckliwe do bólu i stanowi najprostszy chwyt fabularny jaki tylko może zaistnieć. Tak, nie jest to pierwszy raz, gdy obrywamy nim w twarz w powieściach tego pisarza. Jednak dla mnie stanowi kiepskie zwieńczenie historii zapoczątkowanej w „Prawdziwym cudzie” i słabą puentę dla tego romansu mającego tu znacznie więcej z obyczajówki.

Podsumowanie recenzji

„Od pierwszego wejrzenia” Nicholasa Sparksa jest więc bardzo realistyczną historią, pełną bardziej wyrazistych uczuć niż część poprzednia i ciekawie kontynuującą wątek bohaterów. Równocześnie stanowi interesujący obraz dający pole dyskusji na temat relacji w związku i jego budowania.

Niemniej zakończenie łzawe, ale oklepane u tego pisarza oraz poboczne postacie są słabym punktem tej układanki. Natomiast powieść wypada lepiej niż część poprzednia i do jej przeczytania znajomość wcześniejszych wydarzeń nie jest konieczna.

Czy polecam? Jest to książka dobra, niemiła w odbiorze, ale dobra i warta przeczytania.

Plusy:

  • realistyczność
  • skupienie się na głównych bohaterach

Minusy:

  • mało wyraziste postacie
  • “tanie” zakończenie

Szczegóły:

Cykl: Prawdziwy cud

Numer tomu: II

Liczba stron: 382

Data pierwszego wydania: 2005

Data tego wydania: 2013

Wydawnictwo: Albatros