Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 4 min 44 s

Pokuta – Max Czornyj

„Pokuta” Maxa Czornyja to trzeci tom z serii o lubelskim Komisarzu Eryku Deryle, w którym mamy dalszy ciąg sprawy Cztery Iksa. Jak się bowiem okazuje zagadka nie została rozwiązana w poprzednim tomie i pomimo ujęcia sprawcy pojawiła się kolejna ofiara.

Szaleństwo nadal trwa

„Pokuta” to bezpośrednia kontynuacja „Ofiary”, w której mogliśmy cieszyć się, że w końcu zwyrodnialec został złapany. Radość policji z Lublina a wraz z nimi radość czytelnika nie trwa długo. Pojawia się kolejna ofiara – kobieta w formie groteskowej płonącej pochodni na rynku. Dowodzący nie chcą wiązać tej sprawy z Cztery Iksem, pomimo mocny poszlak, że tak właściwie jest. Bo jak siedzący w psychiatryku facet mógłby dokonać tej zbrodni na odległość?

Poprzedni tom:
Ofiara – Max Czornyj

W ten sposób powraca wątek wielu sprawców, tym bardziej prawdopodobny, że wypływają nowe dowody w sprawie. Ginie też kolejna kobieta i wszystko wskazuje, że dostała się w łapy współpracownika szalonego księdza. Czas ucieka, a śledztwo stoi w miejscu. Pojawiają się jednak dodatkowe dowody, których analiza trochę zajmuje. Mimo to cała akcja rozgrywa się od drugiego do siódmego stycznia i naszpikowana jest całą dawką informacji i emocji.

Poznajemy tutaj kolejne wycinki z prywatnego życia Komisarza wiążące się z jego przeszłością, w tym dlaczego składa żurawie z papieru. Zostajemy też wprowadzeniu ciut dalej w życie Brzeskiego oraz dostajemy drobną porcję informacji z życia Lipner i głównego podejrzanego. Ciekawym elementem całości są też przesłuchania i wywody Cztery Iksa zamkniętego w czterech ścianach i gdzieś w miedzy czasie poddanego hipnozie.

Ci sami bohaterowie

Poza lekkimi zmianami i wprowadzeniem do narracji Darii Lipner wciąż te same postacie wiodą prym, a na ich czele stoi Deryło. Wciąż to on dźwiga ciężar śledztwa, który z każdym dniem zaczyna coraz bardziej go przygniatać. Choć sprawa ma mniej prywatny wydźwięk dla niego, to wciąż czuje, że umyka mu coś ważnego. Jego kreacja tutaj stanowi rozwinięcie tego, co widzieliśmy we wcześniejszych tomach z lekką domieszką obsesji, jaka narodziła się w nim wraz z tym dziwnym śledztwem. Natomiast, co mnie tutaj raziło, to zbyt szybkie wykurowanie się Wiktorii (jego córki) z tego, co zafundował jej oprawca w „Grzechu”.

Obok lekarki i policjanta oczywiscie mamy też szaleńca zamkniętego w szpitalu psychiatrycznym i drugiego na wolności. Ich obu zdaje się łączyć jakaś psychopatyczna relacja, gdyż Cztery Iks zdaje się wiedzieć co dzieje się poza murami. Zabieg ten dezorientuje, a wstawki z przeszłości czy teraźniejszości oglądane oczami jednego i drugiego nie ułatwiają zorientowania się co i jak. Szaleństwo w tych postaciach nadal trwa i choć nie ma już tak dużej dawki rozpisanego okrucieństwa ich dokonań, to nadal nad pozostałymi bohaterami ciąży ten mrok i napięcie.

Warto za to wspomnieć, że zamiast zbrodni dość dokładnie są rozpisane procesy zachodzące w głowie zbrodniarza, który, co raczej nie zaskoczy nikogo, posiada duże zaburzenie – osobowość wieloraką. Każda z osób w jego głowie ma swoje imię i zestaw cech oraz mniej lub bardziej dominujące nastawienie. Zapoznaje się z nimi m.in. profiler policyjny zaangażowany w śledztwo właściwie od samego początku.

Każdy tutaj ma jakąś swoją rolę do odegrania i wątpię, by Czornyj napisał coś przez przypadek. Może nie wszystko wyjaśnia się w tym tomie, ale kontynuacja serii jest i być może Brzeski odegra w niej ważną rolę. Czego mi tutaj zabrakło to Magdaleny Szus, tak ważnej w poprzednim tomie, a tu zupełnie nieobecnej. Ostatnia scena z „Ofiary” aż się prosiła o powrót tej kobiety chociaż w jakimś niewielkim zakresie.

Natomiast na odniesienie do końcówki tomu drugiego w tym tomie trzeba dość długo czekać (aż się w pewnym momencie zastanawiałam, czy w ogóle jakaś do tej sceny sfingowanej śmierci powrócą). Nie martwcie się – okoliczności pojmania Cztery Iksa powracają po około stu sześćdziesięciu stronach, a potem dodatkowo ugryzą w tyłek Komisarza, tylko parę stron dalej.

Słowem końcowym

„Pokuta” Maxa Czornyja to zdecydowanie dobra, trzymająca w napięciu i kontynuująca bezpośrednio wątki poprzednich tomów powieść. Tropy się tu ciągle plączą, nic nie jest oczywiste, a widmo kolejnych brutalnych morderstw z elementami zakrawającymi o tortury wisi nad wszystkimi. Dobrze wykreowana ciężka atmosfera współgra z wydarzeniami oraz dobrze zarysowanymi, konkretnymi i wyrazistymi postaciami dźwigającymi tę narrację. Wciąż jest tu ona wieloosobowa i pierwszoosobowa, co rozszerza punkt widzenia, ale nie pomaga w rozwiązaniu zagadki.

Finał jest godny zakończenia śledztwa trwającego trzy tomy, ale niestety powiela ich schemat. Także tutaj mamy Eryka Deryłę pakującego się samotnie w szpony szaleńca – jak widać na stare lata nic się on nie nauczył. Przy czym schemat ten do bólu przypomina to, co znam z powieści Simona Becketta i przygód jego Davida Huntera.

Reasumując – można zarzucić momentami rozwlekanie dialogów i wrzucanie niepotrzebnych scen do książki, jednak jak już wspomniałam, mam nadzieję, że będą istotne w kolejnych tomach cyklu. Nie zmienia to jednak tego, że „Pokuta” to naprawdę dobry kawał historii z całkiem udanym rozwiązaniem akcji. Zapewniam – ciężko wpaść akurat na takie zakończenie. Zdecydowanie polecam poprzednie tomy wraz z tym, bo we trójkę tworzą makabryczną i nieprzyjemną, ale bardzo dobrą historię.

Plusy:

  • kreacja postaci
  • wydarzenia
  • zamknięcie całego wątku

Szczegóły:

Cykl: Komisarz Eryk Deryło

Numer tomu: III

Liczba stron: 443

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 17.10.2018

Data tego wydania: 17.10.2018

Wydawnictwo: Filia