Fantastyka

⏳ 3 min 19 s

Przeklęta – Frank Miller, Thomas Wheeler

Powieść „Przeklęta” związana jest z serialem o tym samym tytule i ma tych samych autorów – Franka Millera i Thomasa Wheelera. Przedstawia kolejną odsłonę legend arturiańskich, a konkretnie wielkiej Nimue i magicznego miecza.

Nastoletnia królowa i towarzysze

„Przeklęta” to historia Nimue, ale młodej i niedoświadczonej. Nastoletnia bohaterka nie wiem nic o trudach życia, polityce czy nawet historii ludów Fey. Jednak dostaje miecz i rusza do walki z Czerwonymi Paladynami oraz królem Utherem, zamiast grzecznie oddać go Merlinowi. Po drodze spotyka najemnika Artura oraz Morganę i zaprzyjaźnia się z nimi.

Pomysł sam w sobie jest całkiem ciekawy, choć wykonanie jest średnie. Podobnie jak w serialu, mamy tutaj narrację pokazującą różne postacie i punkty widzenia od Merlina, króla Uthera czy ojca Cardena. I podobnie jak w serialu, sceny mocne i ciekawe przeplatają się z większością średnich a nawet słabych wydarzeń. Oczywiście różnic jest sporo, ale wymieniać ich tutaj nie będę ze względu na spoilery.

Wracając jednak do bohaterów, to Nimue raczej drażni i budzi litość niż sympatię i podziw. Powierzone jej przez matkę zadanie owszem, nie jest łatwe, ale dziewczyna za nic nie potrafi wziąć się w garść, zacząć myśleć logicznie i zachowywać z sensem. Miłostki jakie przezywa są tak infantylne i bardzo rażą w oczy, zwłaszcza gdy zestawi się je z potęga, jaką włada. W ogólnym rozrachunku dziewczyna wypada bardzo słabo i nie pasuje mi ani do wykreowanego świata ani jako inna, młodsza wersja potężnej Pani Jeziora.

Pozostałe postacie zostały zarysowane trochę lepiej, choć w powieści nie poświęcono im aż tak dużo miejsca. Przed najemnikiem niezbyt odważnym czy odpowiedzialnym Arturem daleka droga do tego, by dojrzeć na przyszłego króla, za to Merlin – czarodziej bez magii i pijak wypada ożywczo i ciekawie. Czerwoni Paladyni niestety są do bólu stereotypowymi postaciami, fanatykami krzewiącymi wiarę w jedynego Boga za pomocą ognia i stali. Autor mógł im dodać ciut oryginalności, wykrzesać z nich coś więcej niż to, co wałkuje się wszędzie przy okazji przedstawiania kościoła katolickiego kontra magia. O czarownych ludach ciężko coś więcej powiedzieć, gdyż opisy ich są stosunkowo skromne i występują bardziej w tle. Natomiast cieszy mnie ich różnorodność i pokazanie tego, że choć dzielą ten sam los, to wciąż chcą walczyć między sobą i więcej ich dzieli niż łączy.

Nowa stara historia

Natomiast trzeba tu zaznaczyć jedną rzecz, że powieść (i serial) mocno odchodzi od kanonu legend arturiańskich i zmienia bardzo wiele. Czy to dobrze czy to źle, nie będę oceniać, ale pomysł, jak już wspomniałam, na postacie i wydarzenia jest dobry. Niestety przelanie idei na konkretne sceny, bohaterów czy wątki wyszło kiepsko. Pewne elementy wypadły lepiej niż w serialu, pewne gorzej. Niemniej w świecie, w którym o władze czy o miecz rywalizuje tyle różnych grup, brakuje mi głębszych intryg, wielostopniowych powiązań i zwrotów akcji.

Niestety książka pokazuje głównie tylko to, co dotyczy Nimue i miecza lekko nakreślając tło i nie plącząc nic. Spodziewałam się czegoś więcej po historii z Merlinem i mieczem, a srogo się zawiodłam – tu nie było nawet podwójnego dna. I podobnie było w innych sytuacjach, które miały potencjał na rozwinięcie. Nie ma co się takiego rozwinięcia spodziewać.

Ogólnie ujmując  – akcja jakoś brnie do przodu, miejscami robi się ciekawie, ale bez szału. Ciekawym dodatkiem są oryginalne czarno-białe i kolorowe ilustracje, jednak one też nie podbiły mojego serca ze względu na styl, w jakim zostały wykonane.

Podsumowując: powieść nie jest zła, jest zwyczajnie średnia, choć miała mocne zadatki na konkretne dark fantasy.

Plusy:

  • pomysł
  • postać Merlina
  • brak typowego romansu

Minusy:

  • postać Nimue
  • mało powiązane wydarzenia
  • brak intryg

Szczegóły:

Liczba stron: 434

Data pierwszego wydania: 01.10.2019

Data pierwszego wydania PL: 01.07.2020

Data tego wydania: 01.07.2020

Wydawnictwo: Znak Literanova