Recenzje seriali

⏳ 4 min 37 s

Przeklęta – Co mam zrobić z tym mieczem?

Recenzja serialu „Przeklęta” od Netflixa.

„Przeklęta” to kolejne wariacja na temat mitów arturiańskich, a konkretnie wersji historii Nimue. Młoda dziewczyna musi mierzyć się nie tylko z własnym pochodzeniem, piętnem, ale także misją odnalezienia czarodzieja Merlina. Jak to zwykle bywa, nic nie będzie proste. Chociaż…czy kiedykolwiek było?

Magiczni i niemagiczny bohaterowie

Serial „Przeklęta” zabiera nas w magiczne czasy średniowiecznej Anglii, kiedy to obok ludzi żyją magiczne ludy – tzw. Fey. Za swój cel wybicia ich wszystkich, a przy okazji i zniszczenia magii obrali sobie Czerwoni Paladyni, wyznający jedynego Boga. Tak, tego Boga wzorowanego na wierze chrześcijańskiej. Nie ma tam jednak niczego, czego byśmy już nie przerabiali – ot znana nam już i wielokrotnie opowiadana historia – kościół kontra magia.

Ojciec Carden - serial Przeklęta
Ojciec Carden i Czerwoni Paladyni

Ten stereotyp najmocniej widać w głównym „złolu” serialu, czyli Ojcu Cardenie. Jego osoba to zlepek typowych skojarzeń z fanatycznym wyznawcą, który chce oczyścić świat z plugastwa. Postawny, barczysty mentor o wielkiej wiedzy gromadzący owieczki pod swoimi skrzydłami i ogniem wypalający grzech. Gdzieś to już było, prawda?

W środku tej zawieruchy mamy tytułową bohaterkę – Nimue, młodziutką dziewczynę z magicznych ludów. Obok niej pojawia się także ciąg istotnych postaci drugoplanowych: najemnik Artur, który stara się wspierać Przeklętą, ucząca się magii i ukrywająca się Morgana oraz czarodziej Merlin, który czarodziejem tak jakby już nie jest. Wszystkich ich skupi wokół siebie miecz, Czarci Ząb, broń niebyle jaka, tak samo stara co magiczna, której pragnąć będą też i nasi Paladyni i inne byty.

Te nasze postacie

Niestety tylko w teorii wygląda to tak ładnie, gdyż wykonanie jest pełne niedoróbek. Zanim jednak przejdziemy do tego, co złe, wskażmy to co złe nie jest. Takim dobrym przykładem ciekawych wątków jest topiący smutki w alkoholu, już niemagiczny, ale wciąż sprytny Merlin. Jego postać budzi uśmiech politowania, gdyż z legendy o jego wielkości już nic nie pozostało. Tak jednak miało być i to zdecydowanie się twórcom udało.

Inny, ciekawy drugoplanowy bohater to Morgana, postać wielce złożona i niejednoznaczna, ciekawie zarysowana. Intryguje też postać Płaczącego Mnicha współpracującego z Paladynami, którego zawiłą i nieprostą historię poznajemy kawałek po kawałku.

Mnich - serial Przeklęta
Płaczący Mnich

Kiepsko wypada natomiast tytułowa Nimue, gdyż jest zarysowana jako nieodpowiedzialna, lekkomyślna i nielogiczna w swoich czynach. Kreacja tej postaci jest zwyczajnie słaba i nieprzekonująca, zwłaszcza gdy rąbie mieczem na prawo i lewo. Właśnie ów miecz stanowi trzon historii, bo jest magiczny i być może to wyjaśnia czemu taki kawał żelastwa jest tak lekki? Każdy nim sobie od tak macha, jakby nic nie ważył, co razi w oczy.

Kiepsko wypada też sztuczne wydłużanie akcji oraz skróty fabularne. Unikanie na siłę wyjaśniania pewnych rzeczy, by móc ująć to być może w kolejnym sezonie też nie jest dobre. Każdy bohater ma swoją podróż, ale bez zarysowania tła, wydaje się ona bez sensu.

Taka sobie ta historia

No…jakby nie było jest to swego rodzaju serial drogi, obejmujący kilku bohaterów bo i naszą Nimue, Artura, Morganę, Merlina i Płaczącego Mnicha. Zmieniają się w czasie trwania pierwszego sezonu, który jest…zwyczajnie nudny. Ujęcia są może i widowiskowe no i posoka się poleje, ale właściwie nic poza tym. Akcja przyspiesza momentami tylko po to by już chwilę później zwolnić i rozwlec się.

Merlin - serial Przeklęta
Merlin

Postacie nie przekonują i nieraz są tak stereotypowe, że aż to boli (patrz wspomniany Ojciec Carden). Gdy już bohater wychodzi poza standardy (patrz Merlin) to i tak zostaje wtłoczony gdzieś indzie w znane nam z innych historii ramy. Cienko oj cienko… Tym bardziej, że logika działań też leży – od ludów Fey dających się wyrzynać zaczynając przez Czerwonych Paladynów umiłowanych w paleniu na krzyżach i stosach a na samej Nimue kończąc. Generalnie – nie do końca wszystko się klei tak, jak powinno. Natomiast zakończenie sezonu sugeruje, że będzie jego ciąg dalszy.

Reasumując

Serial się wlecze, nie wciąga i nie kreuje przekonującej wizji świata. Aktorzy starają się wykrzesać coś ze swoich postaci, ale nie zdziałają cudu, gdy scenariusz jest jaki jest. Co ciekawe – efekty specjalne nie rażą w oczy swoja sztucznością. Lokacje i kostiumy są ładne, dopasowane i cieszą oko. Znajdą się też sceny, które są zwyczajnie dobre.

Artur i Fey - serial Przeklęta
Artur i Fey

Po wydarzeniach i rozpisanych dialogach można odnieść wrażenie, że serial został nastawiony na konkretnego odbiorcę. I zdecydowanie jest to może nie najmłodszy, ale dość młody odbiorca. Narracja mocno skupia się na dojrzewaniu i rozterkach bohaterki, jakby nie było nastolatki. Cała jej kreacja też wpisuje się w tą swego rodzaju opowieść drogi o dojrzewaniu.

Podsumowując, potencjał był, ale został zmarnowany, a całość można streścić w kilku zdaniach. Nawet produkcję dla młodszego widza można zrobić tak, by ten starszy też bawił się znakomicie. Da się to oglądać, ale zachwycać, nie zachwyci.

Uwaga: Z serialem związana jest (bo za bardzo inaczej tego nazwać nie można) książka „Przeklęta”, którą napisał Thomas Wheeler, a zilustrował Frank Miller – twórcy serialu.

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Plusy:

  • nieszablonowy Merlin i Artur
  • nietypowe podejście do znanych postaci
  • wielowątkowość

Minusy:

  • dużo stereotypów
  • rozwleczona akcja
  • nieprzekonujące kreacje i wydarzenia

Szczegóły:

Twórcy: Frank Miller, Tom Wheeler

Gatunek: Fantasy, Przygodowy

Produkcja: USA

Sezon: I

Liczba odcinków: 10

Data premiery pierwszego odcinka: 17.07.2020