Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 5 min 47 s

Stąpając po linie – David Baldacci

Amos Decker i Alex Jamison w „Stąpając po linie”, kolejnej powieści Davida Baldacci, trafiają do miasteczka London w Dakocie Północnej. Mają rozwiązać zagadkę jednego morderstwa, ale wkrótce trupów przybędzie i sprawa mocno otrze się o wojsko.

Stary, ale i nowy Amos

„Stąpając po linie” to już szósty tom przygód Amosa, który obecnie pracuje dla FBI i cieszy się niezwykłym uznaniem. Zawdzięcza to swoje niesamowitej pamięci fotograficznej oraz zdolności kojarzenia faktów i wyłapywania pozornie nieistotnych szczegółów. Ta jego dociekliwość wraz z uporem oraz błyskotliwością bardzo przydadzą się mu w tym śledztwie.

Wraz z Alex zostają bowiem rzuceni na głęboką wodę – przybywają zająć się sprawą brutalnego morderstwa kobiety, ale nie wiedzą czemu akurat FBI interesuje się sprawą. Śledztwo nie jest łatwe, a sąsiedztwo wojska, pól naftowych nierozerwalnie łączących się z wielkimi pieniędzmi czy zamkniętej wspólnoty religijnej rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Pojawiające się informacje będą dezorientować agentów federalnych, wodzić ich za nos i prowadzić od punktu do punktu. Każda poszlaka, nowy trup czy dziwne wydarzenie zamiast ułatwiać to będą komplikować całą sprawę jeszcze bardziej. Na szczęście oprócz rosnących kłopotów Amos i jego partnerka zyskają nowych i zaskakujących sojuszników.

W tym wszystkim warto zwrócić uwagę na główną postać cyklu czyli Deckera. Z każdym tomem odnajduje on w sobie uczucia, których nie doświadczał od momentu tego feralnego wypadku na boisku. Po woli z nieczułego, wręcz gburowatego mężczyzny wyłania się obraz człowieka, który potrafi okazać współczucie i trochę taktu, oczywiście od czasu do czasu. Nie obywa się jednak bez ceny, gdyż detektyw zdaje się po woli tracić swoje niezwykłe zdolności do zapamiętywania i analizy informacji.

Różnorodne, kolorowe stado

Obok naszego zmieniającego się Deckera i paru dobrze znanych nam bohaterów, jak w poprzednich tomach, dostajemy sporą grupę postaci pobocznych ściśle powiązanych ze śledztwem. Poznajemy w ten sposób mieszkańców Londonu, którzy są mocno związani z tym miejscem. Wśród nich jest właściciel domu pogrzebowego i koroner w jednej osobie czyli Walt Souther oraz jego żona Liz, Caroline Dawson oraz jej ojciec – lokali nowobogaccy i właściciele sieci mieszkań i hoteli oraz McClellanowie – ojciec i syn, potentaci naftowi. Oczywiście jest i porucznik Joe Kelly, jednoosobowy oddział policji do…wszystkiego. Oprócz nich na drodze FBI stanie jeszcze parę mniej lub bardziej znaczących postaci.

Co trzeba oddać autorowi to to, że sprawnie tworzy bohaterów, po których nie wiemy właściwie co się spodziewać, ani nie możemy przewidzieć ich zachowania. Złożone, wielowarstwowe charaktery to właściwie cecha większości postaci pobocznych w cyklu o Amosie. Zapadają one w pamięć i wyróżniają się spośród innych bohaterów jakąś swoją szczególną cechą. Trudno jednak w trakcie czytania stwierdzić, kto jest tym dobrym, kto jest tym złym i zza którego rogu wyskoczy jakaś kolejna tajemnica. Bo sekretami, które snują się jak mgła na wrzosowiskach, ta powieść wybitnie stoi. Nikt nic nie wie, a jak wie to już nie chce powiedzieć lub zwyczajnie kłamie.

Właśnie te tajemnice, które ma tutaj każdy bohater dodatkowo budują atmosferę i napięcie. Jest ich pełno i przez to potrafią zdezorientować, a to prowadzi do tego, że finał zaskakuje za każdym razem. Bo tutaj jest on zdecydowanie zaskoczeniem.

Wiele wątków

Szósta książka o przygodach dwójki detektywów nie tylko opiera się na mnogości niewyjaśnianych zdarzeń, ale także na wielu drobnych historiach. Na stosunkowo małej (w porównaniu do np. powieści Kinga) liczbie stron Baldacci upchnął naprawdę sporo różnorodnych wątków i sprawnie, wręcz w żołnierskich słowach zarysował liczne relacje. Bo oto w mieście London splatają się drogi wielu różnych osób mających liczne powiazanie. Mamy więc aferę zakrawającą o sprawy wagi narodowej, chociaż właściwie to nawet międzynarodowej jak i zwykłe, lokalne niesnaski pomiędzy mieszkańcami. Wszystko to, aż do momentu kulminacyjnego, jest tak pozaplatane, tak poplątane i najeżone tajemnicami, że właściwie nie wiadomo, gdzie która sprawa ma swój początek, a gdzie koniec.

Wszechobecne tajemnice ze szczyptą ideologii nie ułatwiają sprawy, podobnie jak pieniądze, o które także toczy się gra. Dodatkowo nieprzyjazna pogoda, podsycająca napięcie oraz poczucie zagrożenia, zdaje się wywierać dodatkowe naciski na Amosa i Alex. Ta dwójka bohaterów w tej odległej mieścinie  czuje wręcz jak czas im ucieka z każdym kolejnym trupem oraz pojawiającą się zagadką. Jak zawsze w ich przypadku, nic nie jest oczywiste, ani dla czytelnika ani dla nich.

Finał drodzy państwo jest za to wielki i konkretny, ale przy tym podany ze smakiem. Nie ma wielkiego łubudubu i wszystko wiadomo, bo to byłoby za proste. Tajemnice zostają odkryte po kolei, jedna po drugiej, gdy stopniowo agenci FBI docierają do informacji, a tych jest sporo i zaskakują nawet samych agentów. Wszystkie poruszone wątki i skrywane sekrety wychodzą na światło dzienne, a powiązania pomiędzy nimi zostają skrupulatnie wyjaśnione.

Końcowe sceny odkrywające ostatnie nierozwikłane supełki na tej linii śledztwa stanowią swego rodzaju klamrę wiążącą się pięknie z początkiem powieści. Bo oto co miło być zaplanowane okazało się przypadkiem, a przypadek skrupulatnym planem, a jeszcze inne plany były planami od początku. Tylko…czy dało się to przewidzieć? Czy dało się tego domyśleć? Nie.

Dobra, detektywistyczna robota

Powieść jest jedną z lepszych ze swojego gatunku, gdyż do samego końca trzyma w napięciu i serwuje finał będący taką wisienką na torcie. Wiele wątków, wiele postaci w swojej różnorodności i różnobarwności połączonych z wprawą intryguje, wciąga i zaskakuje. Oczywiście, są sytuacje takie typowe, jak samobójstwa, które od razu wydają się nam, czytelnikom podejrzane i nawet zanim Amos to ogłosi, my już wiem, że to było morderstwo. Podobnie jak dziwne budowle z dziwnie zachowującym się ludźmi zdają się być zdecydowanie potencjalnym siedliskiem zła, zanim ktoś to wydedukuje. Jednak nie wpływa to na całość, odbiór powieści i na przyjemność z odrywania kolejnych kart tej zawiłej, wielopiętrowej zagadki. Podsumowując – Amos Decker wraz z Alex wciąż dają radę, są nieźli w tym co robią, a ich, nazwijmy to, przygody są ciekawe i wciągają. „Stąpając po linie” to naprawdę kawał dobrej lektury dla fanów gatunku.

Plusy:

  • wiele wątków
  • zagmatwanie wątków/postaci
  • ciekawe postacie i wydarzenia

Minusy:

  • mało zaskakujące zabójstwa
  • powtarzalny schemat powieści

Szczegóły:

Cykl: Amos Decker

Numer tomu: VI

Liczba stron: 400

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 16.08.2020

Data pierwszego wydania PL: 16.08.2020

Data tego wydania: 16.08.2020

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie