Literatura dziecięca

⏳ 3 min 44 s

Tajemnica Klejnotu Nefertiti – Agnieszka Stelmaszyk

„Tajemnica Klejnotu Nefertiti” Agnieszki Stelmaszyk otwiera cykl „Kronik Archeo” o piątce dzieciaków, którzy odkrywają tajemnice i zagadki z przeszłości. W tym tomie w Egipcie będą zajmować się historia klejnotu, który miał należeć do królowej Nefertiti.

Wścibskie dzieciaki

Pierwszy tom „Kronik” od razu nasunął mi skojarzenie z bajką „Scooby-Doo”, którą oglądałam jako dziecko. Tam też mieliśmy dzieciaki, tyle że starsze i z psem. Tutaj też mamy grupę przyjaciół składającą się z dwunastoletniego Bartka Ostrowskiego i jego ośmioletniej siostry Ani oraz jedenastoletniej Mary Jane Gardner i jej dwóch młodszych braci bliźniaków – Jima i Martina.

Ich rodzice są znanymi i cenionymi archeologami, a dzieci, w pewnym stopniu, podzielają pasje rodziców i z radością spędzają z nimi czas na wyjazdach. Takich jak ten, lecz tym raz, po raz pierwszy, paczka przyjaciół postanowi odkryć zagadkę tajemniczego klejnotu podczas gdy dorośli będą badać odnaleziony grób. W swoją egipską przygodę przypadkowo wplączą opiekunkę panią Ofelię Łyczko.

Przygoda na całego

Dzieckiem nie jest, a „Tajemnica Klejnotu Nefertiti” wciągnęła mnie i zafascynowała od pierwszych stron, choć nie jest to książka bez wad. Na pierwszy plan wysuwają się jednak jej zalety – fascynujące przygody związane z niełatwymi zagadkami, które rozwiązuje Bartek z ekipą. Napięcie budowane jest przez wyścig z czasem, bo jak to bywa w takich sytuacjach, nie tylko oni szukają skarbu. A jak się rywalizuje, nawet w tajemnicy, z uzbrojonymi i bogatymi oprychami to różne rzeczy mogą się wydarzyć, więc dzieje się oj dzieje.

W tym natłoku akcji (książka liczy raptem 239 stron) dobrze wypadają postacie główne i poboczne. Piątka dzieciaków, niby podobnych do siebie, ale jednak różniących się, obok wyglądu, pasjami i podejściem do danej sytuacji, wypada świetnie. Tam samo dobrze rozpisani są „ci źli” – bogaci, wredni, trochę brutalni, przebiegli, ale nie bardziej niż ekipa Ostrowskich i Gardnerów.

Rodzice dzieciaków plątają się gdzieś na marginesie i to nie tak, że nie martwią się o swoje pociechy. Od tego mają panią Ofelię, opiekunkę i guwernantkę w jednym, dość surową, ale jednak wyrozumiałą kobietę kochającą romanse.

Więc co może być nie tak? Nie to, że jak na tak młode dzieciaki, to nasi bohaterowie są nad wyraz dorośli i ogarnięci. Nawet nie to, że są sprytniejsi niż bogaty filantrop i jego sługusi. Tylko ten…powiew dawno minionych czasów w postaci Łyczko. Być może żarty o myciu uszu miały być śmieszne i autorce kojarzyły się z dzieciństwem… tylko, czy w 2010 nagminnie dbano o czystość uszu u dzieci? Szczerze wątpię. Więc ten żar, w założeniu śmieszny, mnie żenował i obecnie dzieci raczej będzie wprawić w zdziwienie o co chodzi niż wywoływać uśmiech.

Jacy wy wszyscy jesteście okropnie brudni! A uszy?! Mój Boże, dlaczego wy zawsze macie takie brudne uszy!

Drugim elementem, który byłby widziany w tej książce, a którego zabrakło to posłowie, jak np. u Macieja Siembiedy. Takie krótkie, które wyjaśni, co z informacji w książce jest fikcją a co nie. Autorka sprawnie kreuje świat łącząc fakty i mity, co jest świetne, ale też rodzi pewne… niebezpieczeństwo. Warto byłoby więc, aby w każdej książce znalazło się krótkie wytłumaczenie. To ładnie połączyłoby walor edukacyjny tej książki z zapewnieniem przyjemności z czytania.

I jeszcze o wydaniu wspomnę słowo, bo jest wprost rewelacyjne! Piękna, twarda oprawa, kolorowe ilustracje oraz wycinki z gazet czy wpisy do tytułowych „Kronik Archeo” zachwycają. Świetnym pomysłem są też wstawki na marginesach z wyjaśnieniami pojęć oraz krótkimi biografiami postaci historycznych. A mapa miejsce akcji znajdująca się na wklejce pozwala lepiej zorientować się, gdzie tez to nosi naszych bohaterów. Także wydanie na piątkę z plusem!

Podsumowanie recenzji

„Tajemnica Klejnotu Nefertiti” Agnieszki Stelmaszyk to świetna książka dla dzieci, młodzieży i właściwie dla każdego. Fabularnie stoi na wysokim poziomie, wciąga i intryguje a dodatkowo edukuje. Ma swoje wady, jak przerysowanie postaci czy trącące myszką żarty i postawy, ale ogólnie wypada bardzo dobrze.

Z pewnością sięgnę po kolejne tomy, bo to naprawdę wart uwagi cykl.

Plusy:

  • barwne postaci
  • ciekawe wydarzenia
  • wydanie książki

Minusy:

  • żarty o “myciu uszu” trącące myszką

Szczegóły:

Cykl: Kroniki Archeo

Numer tomu: I

Liczba stron: 239

Numer wydania: XVII

Data pierwszego wydania: 10.11.2010

Data tego wydania: 2019

Wydawnictwo: Zielona Sowa