Fantastyka

⏳ 4 min 47 s

Trawa – Sheri S. Tepper

„Trawa” Sheri S. Tepper to wielowątkowa powieść, w której liczni bohaterowie przeplatają się ze znanymi motywami. W ten sposób otrzymujemy złożony świat, z ciekawie ukazanymi relacjami społecznymi i politycznymi. Nie zabrakło tam też rozważań iście filozoficznych i zwyczajnej brutalności.

Zaraza dziesiątkuje ludzi, a jedynym miejscem, gdzie zdaje się nie występować jest planeta o nazwie Trawa. Jest zamieszkała przez ludzi, ale niewiele o niej wiadomo. Czy ambasadorom uda się tam znaleźć lekarstwo?

Miejsce pełne tajemnic

Książka zaczyna się od odpisu Polowania na Trawie, w którym biorą udział najwyższe rody – Bonowie. Autorka oszczędza jednak czytelnikowi szczegółowych opisów zwierząt, jakie biorą udział w tym niezwykłym rytuale. Szczegóły dotyczące planety, jej rdzennych mieszkańców i żyjących tam obecnie ludzi otrzymujemy stopniowo, wraz z rozwojem akcji.

Tytułowe miejsce jest natomiast osobliwe, gdyż w większości porastają je różne gatunki traw oraz występuje tam tylko kilka gatunków m.in. Hippae, Ogary, Lisy i Rzekotki. Mieszkańcy, mający swoje korzenie na Ziemi (tam nazywanej Terrą), są podzieleni. Społeczność tworzą trzy całkiem różne grupy: Bonowie, obywatele Miasta Ludu i Zieloni Braci. Wszyscy mają swoje zwyczaje i tajemnice oraz odmienne podejście do obcych.

Kreacja tego konkretnego świata, choć ciekawa, jest niedopracowana. W trakcie pojawiają się nieścisłości rodzące pytania m.in. z czego utrzymują się Bonowie i na jakich zasadach funkcjonuje tam ekosystem.

Technologiczna religia

Ważnym elementem powieści jest również ugrupowanie religijne nazywane Świętością. Jego wyznawcy wierzą, że pewnego dnia wskrzeszą ich maszyny na podstawie pobranych próbek DNA. Kapłani trzymają w ryzach ludzi i narzucają im liczne prawa, ale chociaż dysponują taką władzą wysyłają ambasadora i jego rodzinę na Trawę. Ze względu na podejście tamtejszych mieszkańców, ich wpływy nie są tam rozbudowane. Mają tam oczywiście swój klasztor – Zielonych Braci, pokutników zesłanych tam, aby odkupili swoje przewinienia wobec Świętości.

Warto zauważyć, że to ugrupowanie jest podobne do wielu innych występujących na kartach książek, a związku z tym w sposobie jego kreacji odnajdujemy znane stereotypy. Nic w tym dziwnego, że bardzo pragną pierwsi odnaleźć lekarstwo na Zarazę. Według ich źródeł nadzieja dla chorych znajduje się na Trawie.

Nikt nie jest idealny

Czytając odkrywamy kalejdoskop różnych ciekawych i indywidualnych postaci. Rodzina Yrarierów nie jest idealna, pojawiają się napięcia na linii rodzice-dzieci, a i między małżonkami nie układa się za dobrze. Kapłani Świętości ową świętością nie grzeszą, a bracia Mainoa i Louraia mocno od nich odstają. Nie zabrakło tam także typowych katolików, sekty czy zwyczajnych obywateli.

Bohaterowie są indywidualni i stosunkowo oryginalni, choć bywają stereotypowi i tak dla przykładu Rigo Yrarier to niewierny mąż nie mogący znaleźć wspólnego języka z żoną. Nie inaczej jest z najwyższymi kapłanami Świętości, wśród których spotkamy fanatyków i kłamców rządnych władzy.

O życiu

Wokół wątku o Zarazie dziesiątkującej ludzkość i tajemniczej planety autorka wplotła rozważania o moralności, wierze, a w szczególności o grzechu pierworodnym i pokucie. Sięga tutaj mocno do wiary katolickiej, jak i praw natury, walki o przetrwanie.

Na samym początku pojawia się także wątek dotyczący losów kobiet w tamtym świecie, który później już nie wraca. Odnosi się on do praw narzuconych przez Świętość. W jakiś sposób nawiązanie do tego stanowią późniejsze rozważaniach głównej bohaterki Marjorie Yrarie.

Urwane wątki i przesadzony koniec

Powieść ma kilka zalet, do których należy m.in. stopniowe podawanie informacji o świecie, pomysł na historię, bohaterowie, ciekawie ukazane relacje społeczne czy początkowy sposób rozwijania historii. Każda z ważniejszych postaci ma tutaj swoją rolę do odegrania, a ich działa wcale nie są bezcelowe (poza paroma przypadkami). Pomimo barwnych opisów i kolorowej przyrody, to świat jest bardziej mroczny – realistycznie brutalny. Jednakże urwane wątki, błędy logiczne, stereotypy czy punkt kulminacyjny stanowią zdecydowanie jej słabe strony.

Początkowy i długi opis życia Marjorie i zarysowana tam historia kobiet nie pojawia się już później, a szkoda. Kwestia nauki języka Bonów przez tą samą bohaterkę też gdzieś ginie. Do błędów logicznych należy tutaj zaliczyć historię Hippa i pożaru – jak one go wywołały? Natomiast kwestie romansowania to jeden obraz miłości nieszczęśliwej, miejscami mocno naciąganej. Zakończenie natomiast nadchodzi zbyt szybko, zbyt dużo się dzieje w krótkim czasie. Mocno kontrastuje to z wcześniejszym sposobem prowadzenia akcji i nie współgra z rozważaniami bohaterów. Wydarzenia same w sobie także są co najmniej dziwne.

Podsumowanie

Po przeczytaniu nasuwa się myśl – mogło być znacznie lepiej, ale dobry potencjał został zmarnowany przez wspomniane już niedociągnięcia. Mimo to powieść dobrze się czyta, gdyż Autorka sprawnie operuje językiem, dialog są dobrze napisane, a opisy nie zanudzają. Początek powieści może zniechęcić wolnym tempem, ale warto poczekać – później robi się ciekawie. Koniec za to może zniesmaczyć i jest najsłabszą częścią książki.

Warto tu zaznaczyć, że powieść stanowi pierwszy tom “The Arbai Trilogy”, jednakże jest zamkniętą historią – co ma się wyjaśnić, się wyjaśnia. Kontynuacja nie została przetłumaczona na język polski.

Źródło okładki: mag.com.pl

Szczegóły:

Cykl: The Arbai Trilogy

Seria: Artefakty

Liczba stron: 488

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania PL: 22.04.2015

Wydawnictwo: Mag