Konteksty

⏳ 6 min 18 s

“Vienna waits for you” – pytanie o duszę

Prawie każdy student zna smak tego momentu, gdy opuszcza rodzinne gniazdo i wyrywa się w wielki świat. Wówczas nachodzi ten upragniony przez wielu moment, gdy współlokatorami nie są: irytujące rodzeństwo, opiekuńcza mama i zabiegany ojciec, tylko koledzy i koleżanki. Czy ktoś martwi się wtedy czymś więcej niż dostępem do Internetu i najbliższym przystankiem autobusowym? Raczej nie, choć przy wyborze mieszkania znaczącą rolę odgrywają jeszcze opłaty. Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, aby zapytać wynajmującego: „Proszę Pana, czy to mieszkanie jest nawiedzone?” – zapewne zostałby wyśmiany – prawdopodobnie słusznie.

“Vienna Waits For You” – film krótkometrażowy (horror), do zobaczenia pod tym linkiem.

Mieszkanie z duszą

Pomysłodawcy filmu krótkometrażowego „Vienna waits for you” mają odmienne zdanie na ten temat, jeśli potraktujemy film dosłownie. Jak pisał Carlos Ruiz Zafón w „Grze Anioła”, że „książki mają duszę, duszę tych, którzy je piszą, tych, którzy je czytają i którzy o nich marzą”, tak to mieszkanie też ma duszę, czy może raczej dusze niektórych jego lokatorów, w tym także Anny? I tu się rodzi pytanie, jak to jest możliwe, że to miejsc ma swoją świadomość, a kobieta z krwi i kości, nie tyle zestarzała się bardzo szybko, ile stała się dosłownie częścią owego apartamentu. Barcelona w „Cieniu wiatru” miała czarodziejską moc wchodzenia pod skórę i wykradania duszy, oczywiście w przenośni, tak to lokum w nieokreślonej dzielnicy Wiednia, miasta królów, robi to dosłownie.

Ktoś powie czary, ktoś powie metafizyka, a ktoś inny zaprosi tam księdza egzorcystę – bo takie rzeczy się nie zdarzają. Czy jednak na pewno? Nie od dziś znane są nam historie o nawiedzonych domach czy mieszkaniach. Jakieś ziarno tkwi zapewne w tym wszystkim, tylko gdzie? Gdzieś tkwić powinno, skoro „nawiedzone” miejsca są tak liczne na świecie i w świadomości twórców.

Weźmy na przykład Stephena Kinga i jego pokój hotelowy 1408, w którym ludzie popełniają samobójstwa czy „Lśnienie” z nawiedzonym, już nie tylko jednym miejscem, ale całym hotelem. Dziwne, niewyjaśnione zdarzenia, sprzeczne z prawami logiki i fizyki zdają się kierowane „z góry” przez coś lub kogoś z własną świadomością i chęcią szkodzenia ludziom.

Losy bohaterów, którzy zmagają się z nawiedzonym domem, możemy znaleźć także wśród animacji. „Straszny dom” to moje najbliższe skojarzenie do „Vienna waits for you”, gdyż stary dom dosłownie przejął ducha zmarłej w nim kobiety i w pewien sposób żył. Nasuwa się teraz pytanie, czy różnego rodzaju domy, pokoje czy pomieszczenia mogą mieć dusze? Czy może miejsca te należą do innego czasu, innego miejsca w przestrzeni, gdzie przecinają się różne płaszczyzny relatywnych rzeczywistości w bardzo pechowy sposób? Ten aspekt zgłębiany jest, nie tylko przez filozofów, ale także przez najzdolniejszych naukowców, jako nie jedna, ale kilka koncepcji wieloświatu. Temat ten zostawmy jednak tym, którzy zajmują się tym zawodowo i zawróćmy do wcześniejszego pytania bliższego naszej codzienności, pytania o duszę.

Czym jest dusza?

Podobnie jak wieloświat, pojęcie duszy także stanowi temat wielu dyskusji i rozważań, bo tak naprawdę nie wiemy, czy ona istnieje i jeśli tak to, czym jest? Wielkie religie świata określają ją jako wieczną, duchową cząstkę człowieka, która będzie istnieć po śmierci. Według niektórych wierzeń dusza może zostać uwięziona w naszym świecie i błąkać się po nim, zamiast odnaleźć wytchnienie lub wieczne męki w tzw. zaświatach. Nie zapominajmy jednak o reinkarnacji, gdzie według buddyzmu i hinduizmu dusza wędruję nie tylko między ludźmi, ale także innymi, żywymi stworzeniami.

Patrząc na film, możemy zapytać więc teraz: czy Anna skazała się na wieczne trwanie jako element „żywego” mieszkania? Idąc dalej tym tropem, pojawiają się kolejne pytania w odniesieniu do religii: czy jej ofiara (nie pozwoliła, by ten los spotkał innych lokatorów) będzie na końcu czasu uznana za dobrą decyzję czy złą? Z jednej strony poświęciła własne życie, by dwójka młodych ludzi nie podzieliła jej losu. Natomiast z drugiej strony (m.in. punktu widzenia religii chrześcijańskiej) powinna wezwać egzorcystę, aby spróbował zaradzić zaistniałej sytuacji – nie wiadomo, czy mieszkanie nie było pod wpływem działa sił nieczystych, którym dobrowolnie się poddała. Z punktu widzenia, np. buddyzmu, należy zapytać, czy na dobre opuściła cykl reinkarnacji?

Przede wszystkim jednak trzeba zastanowić się, czy dusza bohaterki nadal istnieje – i tu przechodzimy do pytania o możliwości zniszczenia duszy. Religie mówią o jej nieśmiertelności, jednak o takich przypadkach jak przedstawiony w filmie nie znajdziemy konkretnych informacji. Tak właściwie nie wiemy, co stało się z Anną, czy mieszkanie wchłonęło tylko jej ciało czy też ducha. W tym wypadku zagadka nie ma prostej i jednoznacznej odpowiedzi – film nie pozwala nam określić, czy to, co stało się z bohaterką można nazwać śmiercią. Temat związany z zakończeniem życia człowieka jest także bardzo obszerny, bo religie zakładają wspomnianą już wcześniej nieśmiertelność duszy, a lekarze wyróżniają m.in. śmierć kliniczną i biologiczną. Co więcej, dzięki reanimacji w niektórych przypadkach jesteśmy w stanie przywrócić funkcje życiowe. Czymże zatem jest śmierć?

Idąc dalej tropem tych pytań możemy dość bardzo daleko i stawiać pytania, które od wieków stawia sobie ludzkość. Kwestie te są trudne, mają wiele rozwinięć naukowych, filozoficznych i religijnych, które ciężko tu przytoczyć choćby w niewielkiej części, właśnie ze względu na ich mnogość.

Liczne pytania

Od filmu „Vienna waits for you” można uczynić wstęp do rozważań nad duszą, śmiercią, wagą decyzji, jakie podejmujemy, czy teorią wieloświatu. W tej krótkiej produkcji wiele rzeczy nie jest powiedzianych wprost, a to, co widz w nim odnajdzie, w dużej mierze zależy od tego, kim jest i jakie ma poglądy. Wspomniany już wcześniej Zafón pisał w „Labiryncie duchów”: „Opowieść nie ma początku ani końca, ma tylko prowadzące do niej drzwi. Opowieść to niekończący się labirynt słów, obrazów i duchów przywołanych po to, żeby wyjawić nam ukrytą prawdę o nas samych. Opowieść to w ostatecznym rozrachunku rozmowa tego, kto ją pisze, z tym, kto ją czyta, ale narrator może powiedzieć tylko tyle, jak dalece pozwoli mu warsztat, a czytelnik wyczytać tylko tyle, ile sam ma zapisane w duszy”.

Co jednak było celem twórców filmu? Mnogość wątków i poruszanych tematów może być celem niezamierzonym, ponieważ jego pomysłodawcy ot chcieli zrobić zwykły film o nawiedzonym apartamencie. Może miał być on trochę śmieszny i może trochę straszny, ale raczej nie miał motywować do, dosłownie, refleksji nad istnieniem. Film jednak, nie wiadomo, czy zgodnie z założeniami, czy też nie, intryguje, zapada w pamięć i skłania do myślenia. Kwestię tematów, nad którymi będziemy rozmyślać można jednak, przy tak ciekawej, sprawnie nakręconej i dobrze zagranej produkcji, uznać za drugorzędną.

Źródło grafiki: vimeo.com/85002648