Thriller, kryminał, sensacja

⏳ 3 min 41 s

W cieniu Babiej Góry – Irena Małysa

Przeszłość lubi wracać i „W cieniu Babiej Góry” Irena Małysa łączy prywatne dramaty, katastrofę lotniczą z 1969 roku z wydarzeniami rozpoczynającymi się od morderstwa córki posła. Bo na jednym trupie się sprawa nie zakończy, tylko rozrośnie pociągając za sobą różne ofiary.

Dwie linie czasowe

„W cieniu Babiej Góry” rozgrywa się w dwóch liniach czasowych, które łączą się w interesujący sposób. Starsza z nich związana jest z katastrofą samolotu z 2 kwietnia 1969 roku na stoku Policy w okolicach tytułowej Babiej Góry. Wątek ten zawiera hipotezę, jak mogło dojść do tej katastrofy, ale większe znaczenie mają wydarzenia rozgrywające się wokół wraku.

Druga, nowsza linia czasowa rozgrywa się jesienią 2019 w Zawoi i okolicach. Rozpoczyna się od wieczoru panieńskiego na Babiej, który kończy się zamordowaniem jednej z kobiet – Izy, akurat przyszłej panny młodej. Sprawę będzie prowadzić przyjaciółka zmarłej – Barbara Zajda, która w rodzinne strony wraca by znaleźć wytchnienie po wydarzeniach, jakie rozegrały się w Krakowie.

A to dopiero początek powieści.

Cienie przeszłości

Irena Małysa w swojej debiutanckiej powieści „W cieniu Babiej Góry” postawiła mocno na przeszłość i to nie tylko tą tytułową, związaną z katastrofą, ale też prywatną. Obserwując rozwijającą się dwutorowo akcję widzimy, że minione wydarzenia mocno wpłynęły na większość postaci. Na szczęście fabuła została tak skonstruowana, że nie jesteśmy w stanie odgadnąć, o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Owszem, „starszy” wątek szybko odsłania te tajemnice, jednak ten nowszy trzyma w napięciu praktycznie do końca.

I pomiędzy kolejnymi wydarzeniami poznajemy naprawdę sporą grupę postaci, ponieważ obok Baśki mamy też innych funkcjonariuszy policji oraz jej matkę, kobietę frapującą. Jest i bogata rodzina Izy naznaczona polityką, rodzina jej narzeczonego Wojtka – lokalnego biznesmena czy Uciecha ze swoim psem Juhasem ze Schroniska Markowe Szczawiny. I z jednej strony ta mnogość bohaterów jest dobra i właściwie wynika z mnogości wątków, ale z drugiej strony trochę kuleje ich kreacja. Można odnieść wrażenie, że wiemy o nich za mało, że ciut zbyt podobnie.

Nie mniej autorka świetnie wykreowała świat Zawoi. Jej portret wsi, gdzie każdy każdego zna, a legendy wydają się wciąż żywe to idealne miejsce na taką powieść. Życie płynie tu inaczej, czasem w takiej społeczności jest się bardziej samotnym niż w wielkim mieście, co doskonale zostało tutaj wykorzystane i przedstawione. Te tłumione sekrety, które postacie noszą w sobie, bycie ocenianym przez wszystkich czy wydarzenia z efektem domina, gdzie jedno wydarzenie pociąga za sobą kolejne, tworzą tę dobrą, napiętą atmosferę. Swoisty klimat robią również tajemnice wokół samej góry, które niemłody Uciecha w podsumuje już na samym początku prostym zdaniem:

Znowu Babia żniwo zebrała. Znowu ktoś na dół nie zejdzie i ostanie tu na zawsze.

Posępną atmosferę tworzą nie tylko zbrodnie, bo jest ich tu parę, ale też pogoda – jesienna, smętna i mglista. Dzięki temu podczas odrywania powiązań wciąż czujemy tę niepewność, jakieś zagrożenie niczym Baśka, która zamiast odpocząć i złapać oddech znów przeżywa swoisty rollercoaster. Jednakże to idealne zgranie aury i przyrody z wydarzeniami, owszem robi swoje, ale wypada czasem sztucznie niczym bohater nie trafiający z pistoletu w stojącego przed nim przeciwnika.

Podsumowanie recenzji

„W cieniu Babiej Góry” Ireny Małysa to bardzo dobra książka i zdecydowanie udany debiut. Autorka sprawnie połączyła wydarzenia rozgrywająca się wokół katastrofy lotniczej z czasami współczesnymi. Jeden i drugi wątek rozwija się stopniowo, choć ten rozgrywający się obecnie jest znacznie ciekawszy i pełniejszy, ale temu przeszłemu nie można odmówić wyrazistości. Zwoja, jako miejsce akcji wypada świetnie razem ze swoimi mieszkańcami.

Książkę czyta się szybka, jest sprawnie napisana z swoistym lekko mrocznym klimatem. Złożone wydarzenia zaskakują, a postacie nie są płytkie, choć czasem zbyt podobne. Owszem, czasem akcja jest ciut naciągana i lekko przegięta, ale nie zabiera to przyjemności z poznawania historii.

Ogólnie polecam i z chęcią sięgnę po kolejne tomy „przygód” inspektor Barbary z Zawoi.

Szczegóły:

Liczba stron: 376

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 27.01.2021

Data tego wydania: 27.01.2021

Wydawnictwo: Mova