Fantastyka

⏳ 5 min 46 s

Więzień Labiryntu – James Dashner

Powieść „Więzień Labiryntu”, której autorem jest James Dashner, otwiera cykl o tym samym tytule i zyskała popularność za sprawą filmu. Podobnie jak w książkach Suzanne Collins o odważnej Katniss, tak i tutaj mamy grupę młodych ludzi, którym ktoś „u góry” zgotował piekielny los.

Wielka budowla

Głównym bohaterem „Więźnia” jest Thomas, który pewnego dnia budzi się w dziwnym ciemnym miejscu, a potem dociera do Strefy (oczywiście, później dowiaduje się, że to miejsce tak się nazywa). Okazuje się, że miejsce to znajduje się w centrum kolosalnego labiryntu, do którego ktoś z jakiego powodu od jakiegoś czasu zsyła młodych chłopców. Witaj w męskiej szkole przetrwania, chciałoby się krzyknąć na starcie, ale tak cudowanie tam nie jest.

Chłopcy, który tam trafili, pamiętają jak działa świat, ale nie pamiętają żadnych ludzi – ani rodziny ani przyjaciół ani wrogów. Starają się przetrwać w tym bardzo nieprzyjaznym miejscu, które powoli Tom ma okazje poznać. Uczy się on slangu, którym wszyscy tam mówią oraz surowych praw, które gwarantują przetrwanie. Choć widoczek może być i ciut sielski, to zagrożenie czai się za rogiem, a właściwie za wielkimi ścianami labiryntu.

„To nie przedszkole szczylniaku. Zapomnij o dawnym życiu, rozpocząłeś nowe. Wykuj zasady i przestrzegaj ich.” – powie Thomasowi na początku Alby, a Newt doda: „Najlepiej będzie, jeśli przestaniesz zadać pytania i pogodzisz się ze zmianą.”.

Miejsce, w którym przyszło żyć zesłańcom znajduje się właśnie w centrum tej wielkiej budowli, która zdaje się nie mieć wyjścia – do tej pory przynajmniej nikt go nie znalazł. Thomasa to wszystko intryguje, ale zadawanie pytań nie jest mile widziane. Bardzo szybko też sytuacja zaczyna się zmieniać i zmierzać do punktu krytycznego. Z jednej strony mamy spokojne wprowadzenie w wykreowany świat, a z drugiej wydarzenia pędzą przed siebie, może nie z prędkością wyścigówki, ale raczej mkną jak Fiat 126. Ale to dobrze, bo napięcie wzrasta stopniowo.

Właśnie poprzez taką kreację czuć, że coś prawdopodobnie się wydarzy już za chwilę, już za momencik. Napięcie wzrasta spokojnie, krok po kroku, gdy poznajemy kolejne tajemnice, jakie udało się odkryć bohaterom powieści. W tej całej szarości pojawiają się oczywiście jasne momenty dające nadzieję, które uwypuklają grozę i okrucieństwo tego, co ma miejsce w labiryncie.

Twardzi chłopcy

Ta niezwykła, bo inaczej się jej nazwać nie da, budowla jest jednym wielkim sekretem i trzonem fabuły w „Więźniu labiryntu”. Bohaterowie zakładają, że da się ten labirynt opuścić i ta aura tej chorej zagadki będzie się snuć wokół postaci od początku do samego końca. A postacie są tutaj konkretne, gdyż od początku widać, niczym krew na śniegu, że Thomas jest wyjątkowy. Nie tylko zadaje dużo pytań o, dosłownie, każdy aspekt życia w Strefie, ale także jest inteligentny i sprytny, a przy tym odważny. Jednak nie tylko on rzuca się w oczy, gdyż około dwunastoletni Chuck, choć irytujący, to zaskarbił sobie sympatię głównego bohatera i przy okazji moją.

Obok niego istotne role odgrywają także Newt, Gally, Alby i Minho. Każdy z tych już dorosłych chłopaków ma swoje indywidualne usposobienie, wady, zachowania i wyrazistą osobowość. Ciężko ich pomylić, nie tylko ze względu na pełnione przez nich funkcje w społeczności, ale także sposób zachowywania się i wypowiedzi. Spośród nich wyróżnia się Gally, który z jakiś, tylko sobie znanych powodów, nie polubił Thomasa. Będzie w ten sposób stanowić ciekawy kontrast dla pozostałych, którzy zobaczą w głównej postaci coś więcej. Jego osoba swoimi wypowiedziami wprowadzi także element niepewności w kwestii tego, kim może być Tom. Kolejność zdarzeń (jej tu nie będę wykładać, aby spoilerów nie robić) niesie bowiem z sobą wieloznaczność i zmienia reguły gry.

Tak bardzo realny świat

Obok złożoności charakterów, bohaterów cechuje także realność, gdyż autor nie kolorował świata. Dobre i współczujące postacie są mniejszością i jak bywa w trudnych warunkach (tutaj dobrze ukazanych) – wygrywa najsilniejszy. Prawo dżungli w tym miejscu obowiązuje, choć dżungli to miejsce nijak nie przypomina. Brutalność, rygor i siła są tam na porządku dziennym, a kwiatów dla zabawy nikt nie zbiera. Wielkie mury, zamknięta przestrzeń i dojrzewający chłopcy – materiał na analizę jak znalazł.

I ta analiza tu jest – ukryta w zachowaniu i wypowiedziach. Psychologizm tej zamkniętej i męskiej społeczności został tutaj ukazany dobrze i dość realistycznie. Sposób wypowiedzi i zachowań wydaje się odzwierciedlać to, co podkreślają psycholodzy w swoich badaniach dot. społeczeństwa.  Nikt chłopakom nie narzucił hierarchii i statusów – sami stworzyli struktury i prawa dopasowane (w ich odczuciu) do miejsca, w którym żyją i do owego prawa silniejszego.

Sposób funkcjonowania Strefy, jej wygląd czy też sposób życia i wypowiedzi postaci mocno oddziałują na nastrój. Na niego składają się także przemyślenia bohatera, które dodatkowo służą budowaniu napięcia . Tom na początku pomyśli bowiem mniej więcej coś takiego:

„Nic gorszego nie mogło go już chyba spotkać. Ktoś wyczyścił mu pamięć i umieścił go w gigantycznym labiryncie. Sytuacja była tak niewiarygodna, że aż zabawna.”

i niestety bardziej pomylić się nie mógł. Pamiętaj – zawsze może być gorzej. I gorzej będzie, gdyż potem Thomas spotka to, co oprócz chłopaków żyje w tym labiryncie. I potem znów zdarzy się coś, co przesunie pasek na skali „niedogodności” o oczko w górę. I tak dalej, aż do samego końca, ciekawego i intrygującego finału.

Podsumowanie

Cała powieść zdaje się zmierzać do odkrycia tajemnicy tego wielkiego labiryntu – kto i dlaczego go wybudował oraz po co umieścił tam chłopców. Równocześnie z Thomasem czytelnik zgłębia sekrety tego dziwnego miejsca, rozwiązuje zagadki i poznaje świat, w którym ten nastolatek się znalazł. Elementy są odkrywane stopniowo i zmierzają do końca, który tym końcem nie będzie. Nie jest to spoiler, bo kolejne dwa tomy wskazują na to dobitnie – wędrówka głównej postaci nie zakończy się za szybko.

Podsumowując można powiedzieć, że „Więzień labiryntu” to ciekawa i dobrze napisana powieść. Podobna w ogólnej tematyce do „Igrzysk śmierci” i tak samo umieszczona w bliżej nieokreślonej przyszłości, lecz ze spokojniejszą i inaczej rozpisaną fabułą. Czyta się ją lekko i szybko. Mnie wybitnie nie wciągnęła, ale przypadła do gustu.

Plusy:

  • pomysł na fabułę
  • kreacja postaci
  • psychologiczne podejście do relacji
  • slang

Minusy:

  • zbyt wyróżniający się główny bohater
  • za mało informacji o prawach rządzących Strefą

Szczegóły:

Cykl: Więzień Labiryntu

Numer tomu: I

Liczba stron: 421

Data pierwszego wydania: 24.08.2010

Data pierwszego wydania PL: 09.11.2011

Data tego wydania: 09.11.2011

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc