Obyczajowe, romans

⏳ 3 min 9 s

Wiosna koloru słońca – Carina Bartsch

„Wiosna koloru słońca” w słodki sposób zamyka opowieść o miłości dwójki młodych ludzi autorstwa Cariny Bartsch. Przeżyli parę dramatów, nie było im łatwo, ale czy teraz uda im się w końcu ze sobą dogadać i być?

Happy end

Stało się. Emely i Elias są razem i w „Wiośnie koloru słońca” obserwujemy ich rozwijający się związek. Obok nich swoje szczęśliwe chwile przeżywa także Alex z Sebastianem. Carina Bartsch po latach powracając do swoich bohaterów utrzymuje historie w tonie, jaki znamy z poprzednich części. Tym razem na tapetę bierze inne rozterki niż wcześniej – współżycie. To jest temat przewodni rozważań i sporej części rozmów między głównymi bohaterami, oczywiście zanim dojdzie do czegokolwiek.

Za słodko

„Wiosna koloru słońca” jest bardziej słodka niż poprzednie cześci. Elias i Emely tworzą piękną parę, dobrze się dogaduję i nawet ze sobą rozmawiają (jakby tak nie można było od samego początku… no ale wtedy nie byłoby trzech książek tylko jedna). Więc jak na ludzi 20+ w związku przystało przychodzi czas na etap pogłębienia relacji o jej fizyczny aspekt Przeraża to główną bohaterkę i będzie ona sporo o tym wszystkim myśleć (gdyby ktoś pytał – inicjację ma już za sobą). Z jednej strony takie podejście Cariny Bartsch pokazujące wątpliwości i brak pośpiechu wypada całkiem nieźle. Z drugiej strony zostało przedstawione naiwnie i tak nie do końca wiarygodnie.

W ogóle cała trylogia cierpi na infantylność, naiwność, przesłodzenie i dużą prostotę w pokazywaniu różnych relacji. Ratuje ją lekki język i sprawnie prowadzona narracja, pozwalająca płynąć przez powieść. Niemniej zdecydowanie nie są to powieści dojrzałe, choć parę tematów takich poruszają i robią to nie najgorzej.

Postacie w ogólnym rozrachunku nie wypadają zbyt cudownie, gdyż ich ewolucja na przestrzeni trzech książek jest stosunkowo niewielka. Poza główną dwójką pozostali bohaterowie są bardzo do siebie podobni i w ogóle nie zapadają w pamięć. A szkoda, bo ogólnie historia miała potencjał na naprawdę dobry, głęboki romans.

Kalka?

Tak jeszcze wspomnę, że czytając te książki nie mogłam pozbyć się wrażenia, że gdzieś to już widziałam. Po jakimś czasie zaskoczyłam – „Zmierzch”! Bella Swan była bohaterką o ciemnych włosach oraz oczach, uwielbiała literaturę, była niezdarna i ciągle się potykała oraz kaleczyła, nie była typem strojnisi i nie lubiła sukienek. Jej ojciec był policjantem. Brzmi znajomo? Emely też jest jedynaczką, wygląda podobnie, podobnie ma dwie lewe ręce i nogi, w ubieraniu się preferuje wygodę a jej ojciec jest strażakiem.

Edward Cullen zaś jako człowiek oczy miał zielone, włosy ma kasztanowe, potrafi grać na pianinie, jego przybrany ojciec jest lekarzem. A Elias… włosy w odcieniu cynamonu, turkusowe oczy, gra na pianinie a ojciec to lekarz. Mogłabym jeszcze dorzucić tu osobę Alex i Alice, porównywać wyboistą drogę do związku, ale generalnie wiecie o co mi chodzi. Nie oceniam tego w kategoriach wad/zalety, zwyczajnie dzielę się tylko spostrzeżeniem.

Podsumowanie recenzji

„Wiosna koloru słońca” Cariny Bartsch to przeciętne i słodkie zakończenie przeciętnej historii romantycznej w trzech tomach. Napisana po latach nie wprowadza wiele nowości, poza kolejnymi wątkami ani nie robi ewolucji w kreacji bohaterów.

Czytało się ją szybko i płynnie i zdecydowanie stanowi lekką odskoczną od cięższych książek. Nie wszystkim jednak podejdzie ten humor, infantylność czy prostota całej tej przewidywalnej historii.

Plusy:

  • lekka narracja
  • prosty język

 

Minusy:

  • niewiarygodność
  • przesłodzenie
  • infantylność
  • mało różnorodne postacie
  • idealizacja bohaterów

Szczegóły:

Cykl: Lato koloru wiśni

Numer tomu: III

Liczba stron: 442

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 2020

Data pierwszego wydania PL: 2021

Data tego wydania: 2021

Wydawnictwo: Media Rodzina