Literatura młodzieżowa

⏳ 4 min 33 s

Zaginieni z Księżycowa – Christelle Dabos

„Zaginieni z Księżycowa” Christelle Dabos kontynuuje historię Ofelii, która już lepiej odnajduje się wśród dworskich intryg. A atmosfera wśród dworzan zagęszcza się, gdy dochodzi do tajemniczych zaginięć. Natomiast zapracowany Thorn nie ma czasu dla narzeczonej, którą coraz bardziej interesuje się duch rodzin Bieguna.

Dworskie życie

„Zaginieni z Księżycowa” płynnie kontynuują dalsze losy Ofelii, tytułowej Lustrzanny. Dziewczyna wciąż mieszka na Biegunie, jednej z Arek. Na swoje nieszczęście coraz bardziej interesuje się nią Faruk, ale jest to cena za bycie pod jego ochroną. Właśnie to poczucie bezpieczeństwa jest szczególnie potrzebne jej oraz ostatnim członkom klanu Smoków.

Prawda to ciężkie brzemię, nie należy nią wszystkich obarczać.

Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy w tajemniczych okolicznościach znikają różne osobistości z dworu. Śledztwo oficjalnie prowadzi Thonr, ale Ambasador zaczyna swoje prywatne dochodzenie. W końcu to u niego zaginieni szukali azylu. Czas jednak działa na niekorzyść bohaterów, bo ktoś grozi Ofelii śmiercią. Chyba, że do ślubu nie dojdzie, wtedy raczej przeżyje. A data zawarcia małżeństwa coraz bliżej. Sieć intryg wokół dworzan zagęszcza się z każdym dniem.

W imię wyższych racji

Przyznam, że po tę historię sięgałam z obawą, gdyż poprzedni tom niezbyt przypadł mi do gustu. Znaczy, to nie była zła książka, tylko to nie była książka dla mnie. Natomiast cieszę się, że zdecydowałam się przeczytać kontynuację.

Recenzja poprzedniego tomu:
Zimowe zaręczyny – Christelle Dabos

Christelle Dabos, w oparciu o wątki z poprzedniej części, mocno rozszerza nam obraz świata, jaki wykreowała w swoich książkach. Wykorzystując portrety postaci oraz wydarzenia ujawnia nam pewne wątki, zasiewa wątpliwości i pozwala poszaleć wyobraźni. Większość z tych informacji dotyczy duchów rodzin i ich tajemniczej amnezji oraz rozpadu świata na Arki. I jest jeszcze jedna tajemnicza postać – Bóg i o nim też tu trochę będzie.

I jak wspomniałam – mamy dwór więc muszą być i intrygi dworskie. Czy wypadają lepiej czy gorzej niż wcześniej trudno to powiedzieć. Ofelia w końcu zaczyna brać się w garść zamiast chować się po kątach. Na szczęście przeżycia tomu pierwszego nauczyły ją tego i owego. Pozbyła się też trochę tej romantycznej naiwności i zaczyna myśleć, analizować i działać. Pod tym kątem jest znacznie lepiej.

A co do towarzyszących jej bohaterów to też zasługują na pochwałę. Autorka sprawnie pociągnęła kreację tych, których znamy. Nie wyjawia nam ich tajemnic tak od razu, ale z sensem rozbudowuje ich portrety. Pokazuje także, jak wydarzenia wpływają na ich poglądy, zachowania czy decyzje. I nie jest to przemiana nagła, lecz stopniowa, solidnie uargumentowana.

Co się zaś tyczy nowych bohaterów… to „Zaginieni z Księżycowa” dają radę i jestem zachwycona osobą barona Melchiora. Pozostali nie wybijają się na pierwszy plan tak jak on, ale prezentują dobrze. Także i tu spotkało mnie miłe zaskoczenie.

Fabularnie książka wypada bardzo dobrze, bo w końcu mamy klimat niezwykłego świata. Pełen iluzji i sztuczności dwór dostał kontrast w postaci uzdrowiska pod gołym, rzeczywistym niebem. Otwarta przestrzeń i pola są dobrą przeciwwagą do zamkniętych, sztucznych pomieszczeń. Czujemy też uciekający czas, poprzez sprawnie kreowane napięcie, pogróżki czy zachowania bohaterów.

Czy powieść ma jakieś wady? Niestety tak, a jedną z największych jest trochę bezsensowne rozegranie wydarzeń z Kawalerem. A przy okazji odarcie go z jego…specyficznego charakteru. Wyjaśnienie jego motywacji też wypada słabo, tak samo jak „akcja” porodowa czy osoba Sprawozdawczyni z Animy.

Drobnych niedociągnięć, porzuconych elementów czy opracowanie ich po łebkach można wyraźnie odczuć w kilku momentach. Pewne sceny wydają się dopięte na ostatni guzik, inne byle było a jeszcze inne po prostu są przegadane. Czasem wygląda to tak, jakby autorka nie mogła się zdecydować gdzie położyć nacisk, co jest ważne. Z jednej strony chce coś skrócić by książka nie była za gruba z drugiej rozwleka sceny. No szkoda, ale i tak jest o niebo lepiej niż wcześniej.

Dużym plusem jest zamieszczenie drzewa z klanami Bieguna i mini mapy tej Arki. Dzięki temu lepiej możemy sobie wyobrazić pewne wydarzenia i nie zgubić się pośród różnych grup mieszkańców.

Podsumowanie recenzji

Zaginieni z Księżycowa” Christelle Dabos to bardzo dobra książka świetnie kontynuująca wątki z poprzedniej części. Sposób rozbudowania historii i zaserwowane informacje intrygują i zachęcają do sięgnięcia po kolejny tom. Akcja nie pędzi niczym BMW po autostradzie, lecz płynie jak rzeka po płaskim terenie. Nie czuć jednak zmęczenia, bo sprawnie stworzony klimat z podsycanym oczekiwaniem przyciąga do tych tajemnic i zagadek.

Powieść zatraciła też tą infantylność i banalność, która była odczuwalna we wcześniejszej części. Tu mamy więcej powagi i decyzji trudnych. Czujemy, że bohaterka w pewnym sensie dojrzała i bardziej interesuje się tym by przeżyć, niż ucieczką do tego, co jej nie pasuje.

Podsumowując, jest lepiej i naprawdę dobrze. Polecam i na pewno sięgnę po kolejny tom, bo ciekawość moja została rozpalona (nie do czerwoności, ale wystarczająco).  

Plusy:

  • dojrzalsze postacie
  • bardziej zawiłe wydarzenia
  • postać barona Melchiora
  • rozbudowanie świata

Minusy:

  • wątek Kawalera
  • „akcja” porodowa
  • kreacja niektórych postaci pobocznych

Szczegóły:

Cykl: Lustrzanna

Numer tomu: II

Liczba stron: 543

Numer wydania: I

Data pierwszego wydania: 29.10.2015

Data pierwszego wydania PL: 20.06.2020

Data tego wydania: 20.06.2020

Wydawnictwo: Entliczek