Żmijowisko – Wojciech Chmielarz

Historia o wakacjach bez happy endu to główny trzon „Żmijowiska” Wojciecha Chmielarza, które rozgrywa się w dwóch liniach czasowych. Obserwujemy skutki feralnego wyjazdu, jego przebieg i jak wiele postaci z książki, zastanawiamy się, co właściwie wydarzyło się wówczas na tym letnisku.

Piękne Żmijowisko

Wojciech Chmielarz w swojej kolejnej powieści znów kreuje spójny, współczesny świat i po raz kolejny osadza w nim tajemnicze wydarzenie z przeszłości. Tym razem mamy sielskie otoczenie małej wioski, gdzie wielodzietna rodzina zorganizowała agroturystykę i w sezonie letnim gości rodziny z dziećmi. Świeże powietrze Żmijowiska i bliskość natury sprzyjają wypoczynkowi połączonemu z grillowaniem i odpowiednim napitkiem. W tę scenerię zostaje wrzucona grupa dorosłych, ponad trzydziestoletnich przyjaciół, którzy wciąż utrzymują ze sobą kontakt, choć założyli rodziny, a studia zakończyli już dawno. I to jest jedna nitka wydarzeń, ta przeszła.

Druga nitka „Żmijowiska” rozgrywa się w teraźniejszości i pokazuje skutki ostatniego, zeszłorocznego, rodzinnego zjazdu tej grupy znajomych. Widzimy mężczyznę imieniem Arka, który wraca na tytułowe Żmijowisko, aby wznowić poszukiwania zaginionej córki. Miejsce w związku z tą tragedią stało się mniej popularne, a bohater z jakiegoś powodu nie jest lubiany. Jest jeszcze Adaoma, która dziwnym trafem też wraca do tej wsi.

Wydarzenia poznajemy więc z dwóch stron ściśle ze sobą powiązanych – tej współczesnej i tej przeszłej. Widzimy jak zjeżdżają się przyjaciele, jak zaczynają spędzać swój urlop, a potem dowiadujemy się także o tragedii Arka i Kamili, których to córka Ada zaginęła. Poznajmy skutki tego wydarzenia oraz podążamy za Arkiem, który po roku, na własną rękę próbuje rozwiązać tę zagadkę.

Trzeba jedynak oddać autorowi, że fabuła jest tutaj bardzo złożona, ciężka do przewidzenia i niejednokrotnie zaskakuje. Dzieje się więc bardzo dużo, ale w tempie spokojnym, stonowanym, przez co napięcie rośnie powoli, acz ciągle. Nie do końca jest to dobre, gdyż przez to akcja momentami zwalnia tak bardzo, że zaczyna nużyć, a liczne dygresje i sporo informacji o postaciach pobocznych częściej męczy, niż intryguje. Niestety sporo szeroko rozpisanych scen pobocznych można by streści i opowieść na tym by nie straciła, a być może nawet zyskała szybsze tempo.

Sama akcja została rozpisana tak, by sugerować czytelnikowi możliwe rozwiązania, a potem obracać je w niwecz i powracać do punktu wyjścia. Przy tym sama atmosfera powieści jest ciężka, dusza jak tamto upalne lato i właściwie nie ma możliwości złapania oddechu w tym wszystkim, bo zakończenie śledztwa przez Arek nie wypada optymistycznie, wbrew temu, jak wygląda. Nie wypada to jednak tak dobrze, jak mogłoby właśnie poprzez rozwleczone wątki poboczne.

Mieszkańcy i przyjezdni

Obok dobrze rozpisanych wydarzeń istotną rolę odgrywają postacie, których jest tu całkiem sporo. Część z nich ma nawet swoje pięć minut i możemy obserwować wydarzenia z jej perspektywy, przez co mamy szerszy, głębszy i bardziej szczegółowy obraz wszystkich najistotniejszych wypadków, motywów czy tła dla całej historii.

Poznajemy więc Arka, jego żonę Kamilę oraz ich przyjaciół, w tym Roberta oraz jego partnerkę – modelkę Adaomę. Mamy też perspektywę właścicieli agroturystyki, która ciekawie uzupełnia całość. Wszyscy oni mają spore znaczenie dla głównych wydarzeń, gdyż są bezpośrednio zaangażowanie w obecne lub przeszłe wydarzenia. Swój głos, obok dorosłych, mają także młodsi uczestniczy tej historii – Ada oraz Damian, przy czym chłopaka poznajemy całkiem nieźle, może nawet zbyt dobrze.

Niemniej każdy z bohaterów został wykreowany sprawnie, z sensem i nie jest postacią prostą. Mają oni swoje nawyki, charakterystyczne cechy i porządnie (czasem aż nazbyt) ukazane motywacje. Sporo dowiadujemy się także o ich uczuciach, marzeniach i planach, a także o mniej lub bardziej, w kontekście tej konkretnej historii, istotnej przeszłości. Czasem jednak tych scen rozmów i wyjaśnień jest zwyczajnie za dużo i można odnieść wrażenie, że są wstawione, aby nadać powieści większej objętości. Niestety więcej nie zawsze oznacza lepiej.

Podsumowanie recenzji

„Żmijowisko” Wojciecha Chmielarza to powieść wielowątkowa i intrygująca z interesującymi, różnorodnymi postaciami i nieoczywistymi wydarzeniami. Jest przy tym spójna i logiczna, jednak cierpi na syndrom rozwleczenia, ponieważ wątki poboczne stanową jej sporą część. Nie mniej wciąga i w ogólnym ujęciu wypada dobrze, bo napięcie rośnie stopniowo, a ponura atmosfera utrzymuje się do końca. A koniec jest naprawdę dobry, bo zaskakuje.

W tym wszystkim zabrakło jednak mocniejszych, bardziej dynamicznych akcentów czy scen, które po prostu wcisnęłyby w fotel. Ten powolny spokój i niepokojąca tajemnica są bardzo dobrym trzonem główny, który aż się prosi o kontrasty. Niemniej polecam, bo to bardzo dobrze napisana książka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *